Andrzej Tokarski z podsiedleckich Igań - z wykształcenia matematyk i prawnik, a z zatrudnienia dyrektor - został znowu dyrektorem. Ale nie wydziału w urzędzie wojewódzkim, lecz tylko mińskiego ośrodka sportu i rekreacji. Awans to czy degradacja, a może wyzwanie, o którym mu się nawet nie śniło?