Latowicz sesyjny

Wydawałoby się, że okres wyborczy już za nami i emocje opadły, trwają jednak wybory na sołtysów i, jak się okazuje, wcale nie muszą one być mniej emocjonujące od tych samorządowych, a nawet od sejmowych. Pokazała nam to dobitnie sytuacja w gminie Latowicz, gdzie część mieszkańców wsi Kamionka postanowiła zaskarżyć wynik wyborów na sołtysa

Wojna na dole

Latowicz sesyjny / Wojna na dole

Wszystko zaczęło się od skargi zgłoszonej przez Tadeusza Gręziaka - członka rady sołeckiej Kamionki. Nikt nie mógł przewidzieć, jaka burza kryła się za tym pismem. Wcześniej jednak fakty. Były one takie - dotychczasowy sołtys Stanisław Jaworski przegrał w wyborach ze Zdzisławem Redą stosunkiem głosów 34:32. Przewodniczącym wiejskiego zebrania wyborczego był Wiesław Świątek - Przewodniczący Rady Gminy, który teraz z tego powodu nie tryskał humorem. Wiedząc co może się wydarzyć, na sesję rady gminy przybyli mieszkańcy Kamionki - zwolennicy obydwu panów.

Skarga wyborcza zawierała kilka punktów. Napisano między innymi, że w głosowaniu brała udział osoba do tego nieuprawniona ze względu na inne miejsce zameldowania, za dwóch następnych mieszkańców miał głosować ktoś inny, ponieważ jeden z nich był pijany a drugi niedowidzący. Pojawił się też zarzut o oferowanie korzyści majątkowych w zamian za zagłosowanie na jednego z kandydatów. Całość zmierzała do tego, aby wybory unieważnić.

Co na to rada? Według opinii sekretarz gminy, tylko jeden zarzut jest do udowodnienia - ten pierwszy. Prawdą było więc to, że głosował ktoś do tego nieuprawniony. Czy jednak jeden głos miałby jakieś znaczenie? Z prostej arytmetyki wynika, że nie. A co gdyby pozostałe zarzuty były prawdziwe? Radni, po wysłuchaniu protokołu z wyborów, zgodnie uznali, że sprawdzić się tego nie da. Sympatycy byłego sołtysa przyprowadzili jednak mieszkańca, który przyznał się, że oferowano mu butelkę wódki za oddany głos.

Zwolennicy nowego sołtysa nie zamierzali jednak milczeć. Przedstawili oni wójtowi i radzie pismo, pod którym podpisało się 66 osób. W emocjonalnie nacechowanym piśmie przedstawili wydarzenia ze swojej perspektywy, odparowując zarzuty przeciwników. Dodali też własne oskarżenia, między innymi takie, że były sołtys sprawy urzędowe z mieszkańcami (np. zbiórkę podatków) załatwiał przez swoją siostrę w sklepie, zamiast robić to osobiście. Dopiero teraz rozpętała się prawdziwa kłótnia, która momentami wykraczała już poza ramy normalnej dyskusji. Radni oraz wójt przez większość czasu milczeli. Bo cóż można dopowiedzieć do takich spraw. Źródłem całego wydarzenia, jak łatwo się domyślić, są wewnętrzne animozje wśród mieszkańców. Forum rady to miejsce, gdzie można takie sprawy rozwiązywać, ale tylko do pewnego stopnia. Kiedy zaczęły padać argumenty personalne, przewodniczący zarządził przerwę na ochłodzenie głów, która, jak się okazało, nic nie dała. Strony ciągle były nieprzejednane, a radę chcieliby zamienić w sąd, który orzeknie, kto ma rację.

Sami radni nie byli też wcale jednomyślni. Niektórzy mówili o powtórzeniu wyborów, stanęło jednak na tym, iż uznano wysunięte skargi za niesprawdzalne, a te potwierdzone nie miałby wpływu na wynik wyborów. Co jednak gdyby okazały się prawdziwe? Czy przy takiej niepewności nie najlepiej byłoby powtórzyć głosowanie? Tylko co potem? Radni bali się najbardziej tego, że takie rozwiązanie jeszcze bardziej podzieliłoby całą wieś.

Numer: 10 (909) 2015   Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *