Dębe na długach

Gmina Dębe Wielkie jest jednym z najbardziej zadłużonych samorządów w powiecie mińskim, ale też jednym z najszybciej się rozwijających. Jest to świadoma polityka wójta i radnych, którzy wiedzą, że bez kredytów nigdy nie udało by się wykonać tylu cennych inwestycji. Teraz jednak pojawiają się  wątpliwości, na co i jak wydawać pożyczone pieniądze…

Prztyczki pożyczki

Dębe na długach / Prztyczki pożyczki

Radni podczas majowej sesji głosowali nad dwiema uchwałami o zaciągnięciu kredytów. W sumie dębska gmina miała zadłużyć się dodatkowo na ok. 4 mln zł, które w części pójdą na spłatę wcześniejszych zobowiązań, a w części na inwestycje wodociągowe. Wszystko zgodnie z zapisami w uchwale budżetowej, którą radni przyjęli pod koniec minionego roku. Dlaczego więc teraz pojawiły się wątpliwości?
Grzegorza Wojdę zaniepokoiła sytuacja finansowa gminy, czyli fakt, że obecna rada zostawi swoich następców z poważnymi długami. Skarbnik Bożena Kot w yjaśniała, że wszystko jest zgodnie z planem. Gmina na koniec 2018 r. miała dług w wysokości ok. 54% wysokości dochodów, teraz on się zwiększy, ale nie istnieją już limity zadłużenia, więc nie należy się tym niepokoić. Natomiast wójt Krzysztof Kalinowski dodawał, że nawet gdyby chcieli spłacić wcześniej, to nie mogą, bo wielkość rocznej spłaty długu jest ograniczona. Ponadto tylko długoterminowe pożyczki są dla gminy opłacalne, więc okres spłaty przyjmuje się na 9-10 lat. Tak jest zresztą od dawna.

Pytający nie był w pełni usatysfakcjonowany uzyskanymi odpowiedziami, ale przeszedł do kolejnej kwestii – wydatkowania pożyczonych pieniędzy. Mają one pójść na zwodociągowanie północnej części gminy, czyli miejscowości Kąty Goździejewskie, Walercin, Poręby czy Gorzanka. Radny z Dębego ma jednak obawy, czy nie powtórzy się sytuacja z Olesina, gdzie wykonano 20-kilometrowy wodociąg, do którego przyłączyło się zaledwie 60  gospodarstw domowych. Z powodu tak małej liczby przyłączy gmina ma problem z uzyskaniem umorzenia pożyczki w wysokości 800 tys. zł. Może najpierw zapytać ludzi, czy ta woda jest im potrzebna… Tego nie wiemy, bo wicewójt Tomasz Gójski nie potrafił odpowiedzieć, ile jest chętnych osób.
Wójt jest zdania, że wodociągowanie to konieczność. – Nie wyobrażam sobie, żeby w XXI w. gmina nie była zwodociągowana prawie w 100% – mówił. To fakt, że w Olesinie, Cięciwie i Rysiu było niewiele przyłączy, ale urzędnicy pracują nad poprawieniem tego stanu.
Mirosław Garbecki zaapelował, żeby godzić wodociągowanie z innymi inwestycjami. Przede wszystkim oświatowymi, bo szkoły w Cygance i Górkach wymagają rozbudowy. Do tego, jak wyliczał Wojda, dochodzi orlik i łącznik między budynkami w Dębem, a przydałaby się też sala sportowa w Cygance.
Kalinowski odrzucił wszelkie kąśliwe uwagi, bo to nie on jest winny sytuacji w oświacie. Za reformą nie poszły żadne środki, a gmina składa wnioski o dofinansowania, gdzie tylko się da. Niestety, na razie bezskutecznie.

Wszyscy zgodzili się, że obszar gminy trzeba zwodociągować, ale także z uwzględnieniem innych potrzeb. Jednak bez pozyskania zewnętrznych środków może być krucho.

Numer: 23 (1131) 2019   Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *