WiązownaGlinianka dożynkowa

Dożynki diecezjalno-gminne w Gliniance zapowiadały się znakomicie. Kilkuletnie doświadczenie lokalnej społeczności w organizowaniu masowych imprez miało zaowocować po raz kolejny. Niestety, pogoda nieco popsuła im szyki, choć, jak mówił biskup Solarczyk, i z deszczu trzeba się cieszyć, bo jest zapowiedzią przyszłych dobrych plonów...

Kłośne maszyny

Przykościelne błonia w Gliniance gościły już niejedną masową imprezę. Dożynki gminno-diecezjalne wcale nie były największą z nich, czemu w dużej mierze przeszkodziła pogoda. Już podczas plenerowej mszy sprawowanej przez biskupa Marka Solarczyka każdy, kto nie miał ze sobą parasola, musiał szukać kawałka dachu nad głową, aby nie przemoknąć do cna.

Bez względu na pogodę tradycji musiało stać się zadość. Przy dźwiękach pieśni Plon, niesiemy plon starostowie dożynkowi – Kazimiera Szczęsna z Rzakty i Mieczysław Pindara z Kruszówca – wnieśli na scenę bochen chleba upieczony z tegorocznych ziaren, którym przełamali się z biskupem, a później z pozostałymi gośćmi dożynek. Po nich w tłum ruszył już cały zastęp, niosący w rękach pięknie przystrojone wypieki, aby każdy z obecnych mógł skosztować.

Jedną z najciekawiej zapowiadających się atrakcji diecezjalnych dożynek był korowód maszyn rolniczych. I rzeczywiście organizatorzy postarali się, aby wypadł on imponująco. Najpierw jednak ruszyła konna i piesza parada, która zachwyciła zebranych nie tylko dożynkowymi pieśniami, ale również tradycyjnymi strojami oraz pokazem rolniczej pracy z siewem, żęciem, wianiem czy omłotem. Za nimi na szerokich kołach jechała już bliższa przeszłość oraz oszałamiająca współczesność. Z traktorami ciągnęły wszelkie maszyny rolni cze, a po nich ogromne kombajny i ciągniki na wysokich kołach, które nawet wśród mieszkających całe życie na wsi wzbudziły entuzjazm.

Tymczasem na scenie królowała muzyka ludowa. Tradycję wyśpiewywały Rzakcianki, a Mazowszaki z Mińska grali jak zwykle skocznie i do tańca, rozpędzając deszczowy nastrój. Biesiada ludowa trwała w najlepsze, a pogoda wreszcie zaczęła się zmieniać, dając możliwość odłożenia parasola.

Dożynki diecezjalne nieodłącznie związane są z prestiżowym konkursem na najpiękniejszy wieniec. W skład oceniającej komisji weszli: dziekan dekanatu otwockiego Bogdan Sankowski, biskup Marek Solarczyk i kanclerz kurii Dariusz Szczepaniuk. Mieli przed sobą dużo pracy, bo słomianych dzieł sztuki nie brakowało. Okazało się, że drugi rok z rzędu największe uznanie zdobyło dzieło rodziny Michtów z Zalesia w gminie Stanisławów, która tym razem wykonała wieniec iście patriotyczny, wpisujący się w obchody 100-lecia niepodległości.

Nawet taka impreza nie mogła obejść się bez wszechobecnego ostatnio disco-polo. Popołudniowa zabawa trwała więc w rytmach rodzimej muzyki tanecznej z domieszką folklory, którą zaserwował zespół Redlin oraz Poloki Band.

Numer: 35 (1091) 2018   Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *