SiedlceSiedlce ostatkowe

Zapusty, zapusty wyciągajcie szpyrkę z kapusty. Kądzielnica, kusaki, przebierańcy – to wszystko i jeszcze więcej można było zobaczyć podczas XX jubileuszowych Kusaków 2013, czyli prezentacji obchodów ostatkowych.

Z kądzielnicą w kusaki

Siedlce ostatkowe / Z kądzielnicą w kusaki

Pierwsze wrażenie było niesamowite. Po wejściu do sali hotelu „Janusz” w uszach rozbrzmiewała muzyka wiejskiej kapeli, która bez większego problemu odpowiadała na każde życzenie słuchaczy: czy to walczyk, czy chodzony, czy polka. Widać, że dla trzech, starszych, ale za to niezwykle charyzmatycznych panów z kapeli Ptasińskiego granie to czysta przyjemność, a i dla innych ludzi radość.

W wieczornym spotkaniu organizowanym przez Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach wzięły udział cztery zespoły z regionu mazowieckiego: z Woli Koryckiej (pow. garwoliński) pod wodzą Marii Bienias, Młynek (pow. siedlecki), któremu przewodzi Marianna Śledź, z Chromina (pow. garwoliński) z Agnieszką Pietrasik w roli liderki oraz ostatni z Trzcińca (pow. siedlecki), którego przewodniczącą jest Barbara Brodzik.

Wszystkie zespoły przygotowały prezentacje, podczas których przybyli usłyszeli przyśpiewki, opowieści o tym jak przeżywano kuse dni oraz obejrzeli popisy przebierańców. Tych ostatnich pojawił się cały szereg: od Żyda i Żydówki, po Dziada, Doktura, Sanitariusa i Księdza. Nie zabrakło tradycyjnych postaci czarta, jak i pary młodej. Po każdej prezentacji był czas na tradycyjne tańce. Uczestników spotkania nie trzeba było długo namawiać, żwawo ruszyli do oberków, polek i walczyków, które z ogromną werwą wygrywała kapela z Wielgolasu. Sala zapełniła się w mig, najlepsi tancerze zostali nagrodzeni drobnymi upominkami. Oprócz strawy dla duszy, uczestnicy zostali ugoszczeni również strawą dla ciała w postaci wiejskich przysmaków.

– Sama należałam do zespołu ludowego, bardzo mi się to podoba, zwłaszcza elementy stroju ludowego. Nasze dzieci teraz nie chcą przychodzić, ale z czasem, jak dorosną, myślę że też będą chciały posłuchać. Tera to już zanika, a szkoda, bo to jest bardzo piękne, te stroje, ta gwara i ci przebierańcy. Teraz młodzież się nudzi, nie wie co ze sobą zrobić, a gdyby coś takiego było współcześnie, byłoby cudownie – rozmarzyła się pani Jolanta, uczestniczka Kusaków.

Trudno temu zaprzeczyć, gdyż wśród gości dominowały osoby ze starszego pokolenia, dla których kusaki nie są czymś egzotycznym, ale wspaniałym wspomnieniem. Istnieje jednak i taka młodzież, która rozumie i ceni tradycję.

- Bardzo podoba mi się taka forma, jest humorystycznie, dużo się dowiedziałam o ludowych zwyczajach, które w naszych czasach zeszły trochę na plan dalszy, ale nadal się je kultywuje, np. obrządek tłustego czwartku, niestety nie w takim stopniu jak kiedyś, ale coś przetrwało – wyznaje nastoletnia Kasia mieszkająca na wsi, niedaleko Siedlec.

Symboliczne nagrody, a przede wszystkim splendor przypadły wszystkim zespołom, lecz jury pierwsze miejsce przyznało artystom z Trzcińca i Chromina, a drugie pozostałym, czyli z Wólki Koryckiej i Młynek.

Jak powiedziała jedna z członkiń zespołu, kiedyś była bida, ale wesoła bida, a teraz cóż, bida ta sama albo i gorsza, a wesołości i radości prosto z serca brak, dlatego warto, choćby na chwilę przypomnieć sobie albo i dowiedzieć się jak to w kuse dni bywało.

Numer: 7 (802) 2013   Autor: Kamila Jachimczyk



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *