Dębe WielkieDębe Wielkie odpadowe

W gminie Dębe Wielkie ma powstać sortownia odpadów. Nowoczesna technologia, nieszkodliwość sortowanych frakcji oraz niewielkie użytkowanie lokalnych dróg nie przekonują mieszkańców, którzy żywo sprzeciwiają się inwestycji. Nie chcą słuchać argumentów wyższych pracowników firmy, którzy za namową wójta zorganizowali zebranie informacyjne u olesińskiego sołtysa

Smrodliwe lęki

Dębe Wielkie odpadowe / Smrodliwe lęki

W sobotnie popołudnie w domu sołtysa w dębskim Olesinie zgromadzili sie mieszkańcy sołectwa, by wysłuchać informacji Joachima Wiese z firmy Toensmeier, która wystąpiła o decyzję dzierżawy działki od firmy produkcyjnej Chema do wójta gminy Dębe Wielkie. Na działce gospodarowanej przez zakład Chema ma powstać punkt sortowania ręcznego odpadów segregowanych. Mają zostać zbudowane magazyny, w których śmieci będą przechowywane zawsze do uzbierania ilości transportowej, a potem wywożone dalej. Prowadzący informuje, że zajmuje to najwyżej tydzień. Mieszkańcy są więc żywo zainteresowani, bo – jak mówią – Chema zawsze ich truła, a teraz kolejne przedsiębiorstwa chcą robić to samo. W dodatku boją się, że drogi będące i tak w fatalnym stanie zostaną jeszcze bardziej rozjeżdżone, a bezpieczeństwo na sąsiadujących z terenem zakładu drogach znacznie się pogorszy. Boją się smrodu, niebezpiecznych związków chemicznych i szczurów. Pytają także, jaki będą mieć z tego zysk.
Przybyły na zebranie wójt Krzysztof Kalinowski odpowiada szczerze, że zysku gmina nie będzie miała żadnego, jedynie około 40 miejsc pracy. Natomiast nie może on wydać decyzji odmownej, jeśli wszystko, co firma zamierza robić, jest zgodne z prawem. Słowem – jest zobligowany do wydania decyzji pozytywnej.
Co więc mają zrobić mieszkańcy, jeśli się nie zgadzają? Niestety, niewiele mogą, bo protesty są z założenia bezcelowe. Przeciwko czemu mieliby protestować? Grunty są gminne, część z nich jest terenem przemysłowym, odpady mają być biologicznie nieczynne, nie będzie odpadów zmieszanych, bo na to zgody nie ma i nie będzie, magazyny mają być nowoczesne, pozamykane, a najbliższym sąsiedztwie są tylko dwa budynki mieszkalne, których właścicieli na zebraniu nie było.
Jest jeszcze kwestia dróg, którą poruszyła radna Olesina Teresa Piotrkowicz. Czy firma Toensmeier będzie dbała o okoliczne drogi i naprawiała je co kilka miesięcy tak, by ich stan się nie pogorszył? Joachim Wiese zapewnia, że wszędzie, gdzie mają swoje zakłady, dbają o stan dróg, poza tym samochody będą jeździły drogą powiatową i kawałkiem drogi gminnej. Mieszkańcy nie wierzą. Ani w zapewnienia pracownika przedsiębiorstwa, ani w brak odpadów niebezpiecznych, ani w dobre chęci wójta, ani radnej. Nikt nie chce mieć nic wspólnego ze śmieciami, bo kto wie, jak to się potem potoczy i co się tam będzie wyrzucało...

Numer: 10 (961) 2016   Autor: Paulina Bratkowska-Auch





Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *