Studniówka ZS MSC 2013

Sześć klas maturalnych mińskiego ZS im. MSC, czyli dawnego Chemika urządziło sobie studniówkę w tradycyjnym miejscu, czyli zajeździe TIR-est, choć rodzice mieli zamiar w sąsiednim i mniejszym Ekwosie. Na szczęście zrezygnowali, bo i tak ledwo się mieścili między filarami największej sali, idąc na trzy w polonezach Kilara, Ogińskiego i mało znanej kompozycji W starym zamku, którą pierwszy raz przed paru laty tańczyli maturzyści ZSE. Klasa Marka Stasinowskiego poszła jeszcze dalej i... kwiaty zastąpiła maskami.

Kwiaty w maskach

Studniówka ZS MSC 2013 / Kwiaty w maskach

Byli tak przejęci strojami i występem, że z trudem powstrzymywali się od głośnych komentarzy, które musiały wywołać reprymendę dyrektor Krystyny Milewskiej-Stasinowskiej. To jej 37 studniówka w życiu, więc miało być dostojnie, ale nie na sztywno. Dlatego w swym przedpolonezowym intro mówiła nie tylko o owocach miłości, czyli swoich maturzystach, ale także o dokładnie od 26 stycznia stu dniach nauki i jej wynikach. Mają być lepsze od ocen w szkole i matur wcześniejszych roczników. Oczywiście wezmą sobie do serca te pouczenia od jutra, bo dzisiaj mają czas tylko na... radosną, ale i odpowiedzialną zabawę. – Jeszcze nie macie świadectw, więc uważajcie i pilnujcie się wzajemnie – ostrzegała dyrektorka, dziękując rodzicom za przygotowanie balu i pilnowanie swoich dzieci. Z gości przemawiał Daniel Milewski, zostawiając wicestaroście Płochockiemu credo o życiowych wyborach i pozdrowienia na balu techników Budowlanki.

Tymczasem prowadzący poprosili dyrektorkę o rozpoczęcie balu, by wreszcie ruszył ten co najmniej stuminutowy maraton na trzy polonezy – Kilara, Ogińskiego i oryginalny zamkowy nieznanego bliżej kompozytora. To właśnie jego temat zainspirował klasę biologiczno-chemiczną LO Marka Stasinowskiego, który tańczył z Olą Kołodziejczyk, do włożenia w ręce dam masek zamiast kwiatów. Miały je również na oczach najlepsze uczennice – Martyna Araszkiewicz, Sylwia Komuda i Anna Śliwinska,
którym nie ustępuje Adam Rogowski. Pozostali tancerze wybrali tradycyjne róże.

Za biologami szła klasa matematyczno-geograficzna, którą miała prowadzić wychowawczyni Marlena Pustoła z uczniem Damianem Bałabuchem. Zachorowała, więc jej rolę przejęła wicedyrektor Bartnicka. W
III B najlepsi uczniowie to Paulina Pęczkowska, Michał Matusiak i Urszula Zawadka.

Klasa III C ma profil geograficzno-informatyczny, a poloneza prowadziła wychowawczyni Maria Sitek z uczniem Michałem Woźnicą. Natomiast III D rozszerza się na język angielski, a w polonezie jej pierwsza parą była Lidia Karczewska z uczniem Bartoszem Rzemińskim.

Humanistów – w tym najlepsze – Anetę Bartnicką i Karolinę Dymek – wiodła Małgorzata Kaczmarek z uczniem Kamilem Padzikiem, a socjalną – Lidia Wilczyńska z wuefmenem Piotrem Wycisłowskim oraz najlepszymi uczennicami – Eweliną Siporską i Patrycją Kaczorek.

To były całkiem interesujące tańce, choć niektóre trwały podwójny czas oryginału. Jednak nie byli nimi na tyle zmęczeni, by nie zapełnić sali balowej tuż po kolacji. Tańczyli sami i z wychowawcami, czego doświadczył Marek Stasinowski, niewątpliwy czempion tanecznej wytrzymałości.

Tym razem kuchnia Tirestu nie podała zawiniętych piersi kurczaka, za co bywalcy studniówek są jej wdzięczni. Oby tak dalej, czego dowodem jest prężny komitet organizacyjny studniówki MSC, czyli Robert Rońda, Joanna Zawadka, Andrzej Jaworski i Maria Sobotka.

Numer: 5 (800) 2013   Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *