Mińsk MazowieckiMińsk komunalny

Miński PWiK już zasłynął z promocji naszej kranówki, która jest bardziej czysta i zdrowsza od butelkowanej mineralnej. Nie znamy jeszcze efektów w skali miasta, ale sami pijemy i mamy się dobrze. Teraz dyrektor Samulik chce promować zrzut do oczyszczalni tylko ścieków. Kto podłączył do kanalizacji sanitarnej wody opadowe, jego dom będzie... dymił spod dachu

Dym ściekowy

Mińsk komunalny / Dym ściekowy

Teoria zakłada, że wszystkie oczyszczalnie ścieków mają określoną przepustowość, której przekroczenie skutkuje
utratą pozwolenia wodno-prawnego i karami. Wpuszczane tam bez kontroli wody opadowe znacząco wpływają na przekroczenie parametrów. Ponadto niszczą i degradują kanalizację sanitarną danego miasta. Czują to mieszkańcy własnymi nosami, bo z kanalizacji wydobywa się nieprzyjemny zapach, a w okresie intensywnych opadów lub roztopów,
może dochodzić do lokalnych podtopień ściekami wylewającymi się przez włazy studzienek kanalizacyjnych. Jest to również groźne dla zdrowia, ponieważ fekalia zmieszane z deszczówką powodują skażenie terenu. Przy okazji pogarsza się jakość wód w rzekach i zbiornikach.
To już praktyka i na tyle masowa, że PWIK rozpoczęło akcję wykrywania nielegalnego odprowadzania wód opadowych,
roztopowych i drenażowych do kanalizacji sanitarnej. Za pomocą urządzenia zwanego zadymiarką do kanału odprowadzającego ścieki sanitarne wprowadzany jest dym, który wydobywając się na zewnątrz wskazuje
drogi i miejsca połączeń. Jeżeli taki dym ukaże się np. w rynnach budynku lub wpustach przed garażem jest to jednoznaczny dowód na przestępstwo, czyli połączenie systemu odprowadzania wód opadowych lub roztopowych
z kanalizacją sanitarną, która powinna przyjmować wyłącznie ścieki bytowe.
Co dalej? W przypadku dymienia, fakt ten jest sfotografowany, a właściciel nieruchomości proszony jest pisemnie o odłączenie rur deszczowych od sanitarnych. Na razie Miński PWiK już zasłynął z promocji naszej kranówki, która jest bardziej czysta i zdrowsza od butelkowanej mineralnej. Nie znamy jeszcze efektów w skali miasta, ale sami pijemy i mamy się dobrze. Teraz dyrektor Samulik chce promować zrzut do oczyszczalni tylko ścieków. Kto podłączył do
kanalizacji sanitarnej wody opadowe, jego dom będzie... dymił spod dachu bez kary, ale każdy musi pisemnie poinformować o naprawieniu szkody. Po pewnym czasie zgłoszone odcięcia będą sprawdzane.
PWIK ma trzy argumenty podjęcia walki z nielegalnym odprowadzaniem wód opadowych i roztopowych. To zalewanie
i podtapianie oczyszczalni ścieków w czasie dużych opadów, wzrost kosztów przepuszczenia przez oczyszczalnię dodatkowych ścieków oraz rozwodnienie osadu czynnego pogarszające technologię oczyszczania ścieków.
I zapewnia na koniec, że wytworzony dym jest zupełnie bezpieczny dla zdrowia i życia ludzi i zwierząt a także nie ma negatywnego oddziaływania na roślinność. Ponadto przeprowadzenie kontroli odbywa się bez konieczności wstępu na teren kontrolowanej nieruchomości. Wyrok więc może być niespodziany i zaoczny. Poza tym wprowadzanie wody deszczowej do kanalizacji sanitarnej jest głupotą.
To nic innego jak marnowanie życiodajnej cieczy, bo miękką deszczówkę można z powodzeniem wykorzystywać do podlewania roślin, prac porządkowych czy nawet mycia włosów.
Na razie PWiK nie widzi problemu ze zrzutem odwrotnym, czyli fekaliów do deszczówki, choć właśnie ten wydaje się bardziej niekorzystny dla cieków naturalnych. Jakby zapomniano, że Srebrna
jest najbrudniejsza w swym miejskim odcinku. Nie ma także akcji przeciw nielegalnym zrzutom ścieków z beczkowozów. Może się jednak doczekamy kompleksowego działania, bo wszystko tworzy obieg zamknięty.

Numer: 1 (796) 2013   Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *