Powiat mińskiLigi piłkarskie 2014/15

Siennicki Fenix miał w minionym tygodniu dobra szansę do odrobienie kilku punktów straty do lidera tabeli ligi okręgowej. W środę rozegrali zaległe spotkanie z Wektrą Zbuczyn, ale to niedzielny mecz zapowiadał się ciekawiej, bo do Siennicy przyjechali gracze Czarnych Węgrów, czyli drużyny prowadzącej w rozgrywkach

Stracone szanse

Ligi piłkarskie 2014/15 / Stracone szanse

Pierwsza część planu została wykonana w stu procentach. Mecz w Zbuczynie zakończył się bowiem wynikiem 4:0 dla gości. Sienniczanie ani na chwilę nie stracili kontroli nad wynikiem, bo już w 5 minucie objęli prowadzenie po golu Dariusza Osicy, który wykorzystał dobre podanie Andrzeja Sieradzkiego. Osica popisał się w tym meczu klasycznym hat-trickiem, dodając jeszcze trafienia w 20 i 40 minucie. Co ciekawe, obydwa po rzutach karnych. Druga połowa była już tylko formalnością, a czwartego gola dołożył Arkadiusz Boruciński. Był to znakomity prognostyk przed starciem z ekipą z Węgrowa.
Deszczowa niedzielna pogoda nie przeszkodziła w grze, bo akurat na czas meczu słońce wyjrzało zza chmur. Dopisali także kibice obu drużyn, którzy okrzykami i stadionowymi przyśpiewkami wspierali swoich piłkarzy. Mecz właściwie od samego początku był bardzo wyrównany. Goście przyjęli strategię gry z kontry, natomiast sienniczanie utrzymywali się przy piłce. Akcje bramkowe zdarzały się po obydwu stronach boiska, jednak to Fenix stworzył sobie lepsze okazje, zabrakło jedynie skuteczności. Pięknym strzałem z rzutu wolnego popisał się Piotr Markowski - bramkarz nie bez trudu wybronił piłkę lecącą pod poprzeczkę. Innym razem gospodarze z kilku metrów trafili w słupek. Jedyne czego brakowało w tym interesującym widowisku to bramki, bo żadnej z drużyn nie udało się umieścić piłki między słupkami. Mimo że mecz zakończył się remisem, to za zwycięzców mogą uważać się Czarni, ponieważ nie pozwolili na zmniejszenie dystansu punktowego między obiema drużynami, co przybliża ich do końcowego triumfu. Żal straconych szans Fenixa, bo mieli naprawdę duże szanse na wygraną.
Praktycznie bez szans na awans są też gracze mińskiej Mazovii, chociaż wcale nie zamierzają popadać w apatię, co udowodnili w Pułtusku. Nadnarwianka musiała uznać wyższość gości i przełknąć gorycz porażki aż 8:0. Wielu uważa, że był to najlepszy mecz w wykonaniu piłkarzy Mazovii w tym sezonie. Wszystko szło jak po maśle - podania były szybkie i celne, a akcje kończyły się strzałami na bramkę. W pierwszej połowie trafiali Smuga, Bondara i Khomyn, w drugiej ponownie dwaj pierwsi, a także Kowalczyk, gospodarze dołożyli jeszcze gola samobójczego. Zawsze chciałoby się widzieć Mazovię tak grającą. Pozostaje umacniać się w IV lidze i szykować na następny sezon – no chyba, że jeszcze teraz uda się coś wywalczyć.

Numer: 21 (920) 2015   Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *