MazowszeLigi piłkarskie 2014/15

Runda wiosenna ligowych rozgrywek wyraźnie pokazuje, że nie wszystkim udało się utrzymać formę z jesieni. Wśród tych drużyn, które ostatnio najbardziej rozczarowują znajdują się Płomień Dębe Wielkie i Fenix Siennica. Ekipa z Dębego, do niedawna lider tabeli, przegrała drugi mecz z rzędu. Sienniczanie ponieśli zaś już trzecią porażkę, tym boleśniejszą, że w meczu, w którym mieli wiele szans na strzelenie gola

W ogniu i popiele

Ligi piłkarskie 2014/15 / W ogniu i popiele

Zacznijmy od Płomienia, który na mecz do Krzymosz jechał jako zdecydowany faworyt. Poprzednie spotkanie obydwu drużyn zakończyło się wynikiem 3:0 dla dębian. Niepokoić mógł tylko brak kilku zawodników, ale ławka rezerwowych jest wystarczająca, aby dokonać potrzebnych zmian. Niestety mecz nie zaczął się dobrze. Raziła zwłaszcza nieskuteczność, rywalom natomiast udało się strzelić bramkę już w pierwszej połowie. W drugiej części, pomimo bardzo zażartej gry wynikł nie uległ zmianie.
Kibice Płomienia nie mają powodów do radości, natomiast w zupełnie innych nastrojach są sympatycy Mazovii II, która umocniła się na pozycji lidera. W lekko deszczowe niedzielne popołudnie mińszczanie ograli u siebie ekipę MKS Małkinia. Toczyli wyrównany mecz aż do ostatnich minut, kiedy to sędzia podyktował rzut karny dla piłkarzy Mazovii. Nie udało się go wykorzystać bezpośrednio, ale dobitka załatwiła całą sprawę i dała mińszczanom zwycięstwo 2:1. Autorami bramek byli Khomyn i Popławski.
Emocji nie zabrakło też na stadionie w Siennicy, gdzie Fenix podejmował Zryw Sobolew. Kibice oglądali bardzo wyrównane spotkanie z dużą ilością ciekawych akcji kombinacyjnych z obydwu stron. Były też bardzo efektowne strzały z daleka, dzięki który bramkarze mogli popisać się swoim kunsztem. Jedyne czego brakowało to goli. W drugiej części meczu gospodarze zaczęli bardziej naciskać, ale niestety nie dało to wymiernych efektów. Kiedy już wydawało się, że padnie bezbramkowy remis, gościom udało się umieścić futbolówkę między słupkami Fenixa. Była to już 76 minuta meczu. Gospodarze rzucili się do odrabiania tej straty, jednak z ich prób nic już nie wychodziło, a rywale postawili wszystko na obronę. Negatywnym akcentem na koniec zapisał się jeszcze Michał Gawin, który obejrzał czerwoną kartkę kilka sekund przed końcowym gwizdkiem. Sienniczanie wyraźnie mieli problemy ze skutecznością, bo na brak sytuacji na pewno nie mogli narzekać. Trzeba jednak dla uczciwości dodać, że bardzo dobrze spisywał się bramkarz z Sobolewa, który kilka razy wzniósł się na wyżyny swoich możliwości.

Numer: 18 (917) 2015   Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *