SiedlceSiedlce konkursowe

W sobotę 8 grudnia w samo południe w Siedlcach rozległ się rzadko spotykany, bo tylko w okresie adwentu i niestety już zanikający, dźwięk ligawek – instrumentów niegdyś pasterskich, a teraz zwiastujących zbliżające się Boże Narodzenie

Adwentowe granie

Co roku konkurs gry na ligawkach ściąga do Siedlec osoby, które kultywują ten piękny zwyczaj. Ligawki to tradycyjne, ludowe instrumenty pasterskie. Na pograniczu kultur Mazowsza i Podlasia spotykane są niezwykle często, choć już odchodzą w niepamięć. Jednym ze sposobów ratowania adwentowej tradycji jest konkurs „Adwentowe Granie” organizowany przez Muzeum Regionalne w Siedlcach przy współpracy z Centrum Kultury i Sztuki. Inicjatorką przeglądu jest etnograf oraz badaczka regionu – Wanda Księżopolska.

Tegoroczna edycja konkursu przywiodła do Siedlec czterdziestu uczestników w wieku od 7 do 86 lat. Cieszy to, że wśród konkursowiczów znajdowali się młodzi, którzy gry i miłości do instrumentu oraz tradycji nauczyli się od swoich dziadków czy rodziców.

Jacek Polkowski na przegląd przyjechał z trójką swoich dzieci grających na ligawce. – To jest tradycja rodzinna, mój ojciec grał, po ojcu ja odziedziczyłem i teraz wciągnąłem w to troje swoich dzieci. Można powiedzieć, że gram prawie od zawsze. Ligawka, na której gram jest po moim świętej pamięci tacie, który wykonał ją mając czternaście lat, obecnie ma ona ponad 56 lat. W moim domu jest to rzecz bezcenna. Gram tylko w adwencie – opowiadał.

W kategorii dziecięcej nagrody otrzymali: Ilona Joratońska, Mateusz Burzyński, Tomasz Boruta i Mateusz Szatkowski. Wśród dorosłych natomiast pierwsze trzy nagrody przyznano: Piotrowi Bondarczukowi, Henrykowi Bojarowi i Adamowi Gąsiorowi.

Spotkanie uprzyjemnił także występ zespołu Ludowego „Łomniczanki”, które przedstawiły widowisko „Szukanie ojca”.

Tętniący w uszach dźwięk ligawek oraz przedstawione podlaskie zwyczaje i przyśpiewki pozwoliły niektórym wrócić do lat dziecinnych lub opowieści babć. Niegdyś ligawki służyły do „otrąbywania adwentu” – to ich odgłosem zwoływano się na codzienne roraty. Dziś to niestety tylko wspomnienie, ale jak dobrze, że jeszcze możemy co roku je odświeżać.

Numer: 2012 50   Autor: Kamila Jachimczyk



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *