SiedlceSiedlce konfliktowe

O problemie ze śmieciami słyszymy już od ostatniej sesji Rady Miasta Siedlce. Temat ten powraca ostatnio jak mantra na usta siedlczan i wywołuje coraz większe emocje. Wydawałoby się, że w dobie kryzysu gospodarczego i naprawdę dużych problemów sprawa taka jak śmieci powinna interesować słabo lub wcale, a jednak okazuje się, że może ona wzbudzić sporo kontrowersji

Burza śmieciowa

Zaczęło się od ustawy sejmowej. Podnosi ona dotychczasowe poziomy recyklingu i segregacji odpadów, co jednocześnie wymusza na mieszkańcach konieczność segregacji wytworzonych śmieci. W przypadku niespełnienia tych wymogów miasto i każda inna jednostka samorządowa zapłaci milionowe kary, które trzeba będzie doliczyć do opłaty śmieciowej.

W Siedlcach zdecydowano się na metodę „od metra”, czyli od powierzchni mieszkania. Wybór ten wzbudził ogromny niepokój mieszkańców, wywołał falę protestów i ogólnego niezadowolenia. Siedlczanie mają żal do władz, gdyż uważają, że sposób naliczania opłaty szczególnie uderza w ludzi samotnych i starszych, którzy posiadają własne mieszkania. Drugim aspektem budzącym niezadowolenie jest ograniczenie opłaty do 70 m. W praktyce oznacza to, że jeżeli ktoś ma przypuszczalnie 120 m, to i tak płaci jedynie za 70. Oburzenie mieszkańców Siedlec wzbudził także brak wcześniejszych konsultacji społecznych w tej sprawie. 

Prezydent wielokrotnie powtarzał, że kwestia śmieci nie jest tematem tabu i po prostu trzeba o tym rozmawiać. 20 i 21 listopada w siedleckich szkołach zorganizowano spotkania władz z mieszkańcami miasta – nie należały one jednak do owocnych. Mieszkańcy i władze nie doszli do porozumienia. Siedlczanie w dalszym ciągu pozostali oburzeni.

W piątek, 23 listopada, pod  Urzędem Miasta – zgodnie z zapowiedzią – zebrała się około trzystuosobowa grupa osób manifestujących swoje zdanie na temat uchwały śmieciowej. Nad tłumem widniały biało-czerwone flagi i transparenty z różnymi napisami, m.in. „Władza do utylizacji”. Zebrani podkreślali, że chodzi im tylko o to, aby zmienić uchwałę i naliczać opłatę od osoby. Mieli oni nadzieję, że władze po licznych protestach zmienią zdanie na temat kontrowersyjnej uchwały i wprowadzą ją do porządku obrad. Mimo namowy dwóch radnych – Stefana Czyżyka i Zbigniewa Piwońskiego – nowej uchwały nie podjęto.

- Na jednej z komisji  temat omawialiśmy bardzo szeroko, wcześniej oficjalnie ja, jako prezydent, nie miałem z czym wyjść do ludzi, co miałem im powiedzieć? Że nie wiem sam, że mamy różne zdania – tłumaczył się prezydent Siedlec. – Konsultacje przeprowadziliśmy z naczelnym prezesem spółdzielni mieszkaniowej i z jego ust padło stwierdzenie, że 20 proc. jego mieszkańców uchyla się od poddania się ewidencji. To jest około 6 tys. ludzi, jeśli poszlibyśmy w kierunku naliczania opłaty od osób, nie mamy możliwości skontrolowania rzetelności tej deklaracji – metoda od osób całą pulę pieniędzy rozłoży na mniejszą ilość mieszkańców. Metoda od powierzchni daję tę możliwość, że opłata w sposób bardziej wiarygodny rozłoży się na całe społeczeństwo naszego miasta i ta osoba samotna zapłaci w gruncie rzeczy mniejszą stawkę – mówił Kudelski. Dodał także, że konkretne dane przedstawi społeczeństwu po przetargu, i wtedy nic nie będzie stała na przeszkodzie, żeby Rada jeszcze raz się nad tym pochyliła i być może zmieniła uchwałę.

Należy dodać, że metoda od metrów jest korzystniejsza dla rodzin wielodzietnych, ale – jak to powiedział prezydent – zobaczymy, kto ma rację. Najważniejsze jest, aby zrozumieć, że uchwała, jeśli okaże się niekorzystna dla mieszkańców, w każdej chwili może być zmieniona. Tej obietnicy należy się trzymać.

Numer: 2012 48   Autor: Kamila Jachimczyk



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *