Gmina Mińsk MazowieckiCzwarty Skrzynecki

Od czterech lat nad Srebrną czci się pamięć nie tylko sławnego pijaka Himilsbacha, ale i krakowskiego artysty – Piotra Skrzyneckiego, który też za kołnierz nie wylewał, a do tego kochał się w kobietach na... odległość. Mimo tych niewątpliwych zalet, impreza ku czci Piotra robiona jest z mniejszym rozmachem. Bard nie zasłużył jeszcze na most i ławeczkę, choć jak Iwan, dzieciństwo spędził w Mińsku. Pozostał przegląd piosenki, który w tym roku rozrósł się do rangi festiwalu i trwał nie dwa a cztery dni. Co z tego, skoro nasi w nim nie istnieli...

Finał bez siekiery

Miński festiwal im. Piotra Skrzyneckiego to impreza o randze ogólnopolskiej, która – jak zapewniają organizatorzy – ma kształtować wrażliwość literacką i muzyczną, ale i popularyzować dorobek Piwnicy pod Baranami. Daje też niebywałą szansę młodym twórcom piosenki poetyckiej, bo – oprócz wysokich nagród pieniężnych w przeglądzie – gwarantuje zwycięzcy występ w siedzibie krakowskiego kabaretu. To właśnie ten przegląd od zawsze był festiwalowym sercem, które najmocniej biło podczas koncertu galowego finalistów wraz z członkami Piwnicy pod Baranami.

W tym roku przegląd piosenki poetyckiej zmienił nazwę, a wraz z nią i formułę. Program poszerzono o dwa dni – a raczej wieczory – podczas których mińszczanie za niewielką opłatą mogli obejrzeć monodram Tadeusza Kwinty lub całkiem za darmo – szydełkowane obrazy Ireny „Kiki” Szaszkiewiczowej. Chętnych być może byłoby wielu, ale tylko nieliczni przyszli do auli ZS-1, żeby posłuchać uczestników przeglądu. Stracili w ten sposób jedyną okazję, by usłyszeć 11 zachwycających i czasem ekscentrycznych głosów wielbicieli poezji śpiewanej. W tym i dwójki mińszczan, którzy do finału – niestety – nie dotarli.

W piątkowy wieczór na scenie Budowlanki śpiewali do prawie pustej sali, ale najważniejsi byli przecież jurorzy, czyli Magda Umer, Zygmunt Konieczny, Michał Półtorak, i Robert Zapora. To oni decydowali o nagrodach – od 500 do nawet 2500 złotych – i możliwości występu najpierw przed mińską publiką, a później krakowską w siedzibie kabaretu.

Żałować mogą jedynie mińszczanie, którzy skusili się na wielkie nazwiska wieczoru galowego, rezygnując z początkujących równie wielkich talentów. A przybyły one z całej Polski – Gdańska, Lublina, Łodzi, Przemyśla czy Warszawy. Wprowadzał je artysta Piwnicy pod Baranami Leszek Wójtowicz.

Z mińszczan usłyszeć można było śpiewającą nie tylko pod prysznicem Izabelę Furdal i jej wersję Koni Apokalipsy Dymnego i Koniecznego oraz balladę Bartka Królaka Pół mnie. Wystąpił także Inny smak – zespół Dawida Nalazka oraz Bartka, Kamila i Marcina Królaków. Powstali w zeszłym roku, by tworzyć muzykę z przekazem, a zaprezentowali umuzyczniony przez Turnaua wiersz Baczyńskiego Znów wędrujemy oraz Czterysta listów Kasprzyckiego i Bartka Królaka.

Wyniki tego przeglądu miały być dla słuchaczy niespodzianką. Wszystko wydało się podczas koncertu galowego, gdy na scenie pojawili się laureaci. Byli wśród nich wyróżnieni Joanna Przyborowska, Monika Parczyńska i Jakub Zuckerman, a także niepokorna zdobywczyni brązu – Dominika Barabas i srebrna Justyna Grzywczyk. Główną nagrodę przyznano Elizie Banasik z Gdańska.

Poziom nie był rewelacyjny oprócz oczywiście Dominiki, która na przekór prowadzącemu nie zaśpiewała własnej Siekiery, a zgodnie z nastrojem balladę o sztywnej dziewczynie, która jest doskonałą kochanką...

Na występ artystów Piwnicy pod Baranami i gości – Martyny Jakubowicz, Ani Rusowicz, Gienka Loski i Tymona Tymańskiego nie czekaliśmy. Bardzo tego żałujemy, ale bez kamery czuliśmy się niedowartościowani.

Jak rzeczona Dominika, która jednak w jury nie rzuciła siekierą. Szkoda!

Numer: 2012 47   Autor: jk/jzp





Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *