Powiat zdrowia

Miński szpital rejonowy przechodzi przemiany. Niekoniecznie łagodne i bezbolesne, o czym ostatnio przekonały się salowe. Łącznie 93 swoich pracowników zajmujących się utrzymaniem czystości SPZOZ oddał w ręcekrakowskiej firmy Naprzód, która nie cieszy się dobrą opinią. Salowe postanowiły zawalczyć o swoje prawa, ale napotkały na mur ignorancji zarówno ze strony dyrekcji szpitala, jak i władz powiatu…

Mury ignorancji

Powiat zdrowia / Mury ignorancji

Kondycja finansowa mińskiego szpitala od dawna nie zachwyca. Kiepsko wygląda też infrastruktura SPZOZ , która – jak zauważają same władze powiatu – nie spełnia obowiązujących norm i jest daleka od satysfakcjonującej. Pomóc ma Partnerstwo Publiczno-Prywatne, dzięki któremu w ciągu 3 lat budynek główny, jak i przychodnia przy Kościuszki mają zmienić swój wygląd i uzupełnić sprzęt.

Dyrekcja szpitala też postanowiła zaoszczędzić, a raczej oddać swoich pracowników firmie zewnętrznej. Ogłosiła więc przetarg na kompleksowe utrzymanie czystości, który wygrało konsorcjum firm Spółdzielni Inwalidów Naprzód z Krakowa. Firma, która w mediach nie cieszy się dobrą opinią.

Naprzód przejął wielu pracowników obsługi szpitali w całej Polsce. W 2011 roku wygrał podobny przetarg w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu. Przedstawiciele firmy gwarantowali pracę na podobnych warunkach płacowych i z podobnymi wymaganiami. Niestety, pojawiły się problemy z urlopami i wypłatami wynagrodzeń.

Nie bez zawirowań dzieje się też w SPZOZ w Sokołowie Podlaskim, gdzie od wiosny pracowników odpowiedzialnych za utrzymanie czystości również przejął Naprzód. Niedawno wyszło na jaw, że przekazane firmie przez dyrekcję pieniądze na fundusz socjalny, gdzieś zaginęły, bo nowy pracodawca funduszu nie uruchomił.

W takich okolicznościach ciężko się dziwić mińskim salowym, że są pełne obaw. Dodatkowych nerwów przysporzyły im przedstawione przez firmę Naprzód nowe umowy. Poza zwielokrotnioną ilością obowiązków, okazało się, że odebrano im dodatek za wysługę lat. Zbuntowały się i postanowiły doprowadzić do spotkania z przełożonymi. Niestety, napotkały na mur ignorancji.

Na pierwszym spotkaniu z salowymi pojawiła się jedynie przełożona pielęgniarek Barbara Trynkiewicz. Do żadnych ustaleń jednak nie doszło, bo spokój
zaburzyło zachowanie mecenasa Domalewskiego. Pracownice szpitala poczuły alkohol, więc wezwały policję. Zanim jednak funkcjonariusze pojawili się w szpitalu, mecenas wymknął się chyłkiem i odjechał.

Drugie spotkanie wyznaczono na czwartek 10 października. Zaproszenia do rozmowy otrzymał zarówno dyrektor Romejko, jak i starosta Tarczyński. Żaden z nich się jednak nie pojawił. Nie pomogły osobiste interwencje w gabinecie dyrektora, więc salowe spotkanie z przedstawicielem Naprzodu przerwały. Nie chciały rozmawiać o warunkach pracy bez obecności dotychczasowych pracodawców.

Dyrekcja szpitala pozostaje wobec swoich pracowników obojętna. A tymczasem do końca października salowe muszą podpisać umowy z nową firmą. Na obecnych, niekorzystnych warunkach nie chcą tego robić i czekają aż obecni pracodawcy zmienią swoją bierną postawę. Wydaje się jednak, że bez protestu tego muru ignorancji nie przebiją.

Numer: 42 (837) 2013   Autor: Justyna Kowalczyk



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *