Mińsk MazowieckiMińsk orszakowy

Bez wielbłąda, konia, a nawet osła ruszył miński, królewski orszak sprzed kościoła NNMP, by jak najszybciej dotrzeć do sanktuarium św. Antoniego z Padwy. Pośpiech wymuszał wietrzny śnieg i przemoczone w ulicznej brei buty. Także strach przed wirusami, który wymuszał dodatkowo wstrzemięźliwość przed bliskimi kontaktami…

Błotna piechota

Uwolnione od zarobkowych zajęć święto Przemienienia Pańskiego wywołuje od kilku lat nowe emocje. Niezależnie od aury, która bywa złośliwa na ulice miast i większych wsi wylęgają masowo przebierańcy. Każdy chce oryginalnie wyglądać, więc wdziewa na siebie kolorowe płachty, a głowę zdobi tekturową koroną. Wszystko po to, by w należytym przebraniu iść paradnie do stajenki i złożyć hołd Narodzonemu. Takie radosne i kolorowe świętowanie pozwala choć na chwilę zapomnieć o zimie i wejść w nastrój karnawałowej zabawy.
Tegoroczny miński orszak Trzech Króli nie próbował nawet dorównać poprzednim. Pandemia jednak zrobiła swoje, ale też wyzwoliła w ludziach – mimo ohydnej aury – chęć ulicznej peregrynacji. Jakoś mińszczanie nie przestraszyli się ani wirusa covida, ani szalejącej wokół wścieklizny. Może dlatego, że porządku pilnowali zakuci w zbrojach rekonstruktorzy z Lisiej Kity.

Pielgrzymkę do żłóbka rozpoczęli tradycyjnie, czyli mszą w kościele pod wezwaniem NNMP. P o m odlitwie u stawili się na ul. Nadrzecznej i bez zwłoki wyruszyli ulicami miasta do kościoła św. Antoniego z Padwy, gdzie już czekała na nich stajenka, a przy niej święta Rodzina, czyli już znane małżeństwo Anny i Massimilano Tosto z trochę wyrośniętym dzieckiem.
Nie było zwierząt, ale orszak ubarwiali trzej królowie – Robert Ślusarczyk, Artur Jackiewicz i Parfait Mpelo, był św. Mikołaj, ułani, rycerze oraz pilnujący porządku harcerze, strażacy i policjanci.
Wszystkim za wszystko dziękowali proboszczowie obu parafii i mało tym razem widoczny Adam Zawadzki.
Warto wiedzieć, że od początku organizację Orszaku Trzech Króli wspierają gminne władze samorządowe. W Mińsku nie jest to jednak miasto, a środki pochodzą z budżetu powiatu.

Wychodzi na to, że organizowanie monarszych orszaków ma sens, choć nie zawsze są one królewskie. Tradycja nie znosi pustki, więc po coraz mniejszej popularności, a wręcz zaniku Herodów, popularne zrobiły się 6-styczniowe pochody. To już jedna z nielicznych okazji, by tak licznie celebrować kościelne święto…

Numer: 3/4 (1266/1267) 2022   Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *