LatowiczZłotka Latowicza 1971-1921

Kiedy się pobierali, rozpoczynała się złota dekada Gierka, a wraz z nią licencja na produkcję Fiata 126, pierwsze kolorowe telewizory, decyzja o społecznej odbudowie Zamku Królewskiego i bloki z wielkiej płyty. Nadchodziły czasy fascynacji miastem, ale oni zostali na ojcowiźnie, by wśród swoich budować rodzinne szczęście. Z powodzeniem, bo doczekali razem złotej rocznicy ślubu…

Część do szczęść

Hanna Kopa przygotowała już kilkadziesiąt uroczystości ku czci małżeńskich jubilatów, ale takiej jak tegoroczna zapewne nie pamięta. Zaprosiła na spotkanie 17 par, a przyjechało tylko siedem. Do tego jedna z nich była w kościele, ale nie przyszła do Domu Wiejskiego po prezydenckie medale. Nie wiadomo, czy to wynik psychozy spowodowanej kolejną falą zarażeń koronawirusem, czy nagła niedyspozycja zdrowotna…

Sama ceremonia też była inna. Tym razem i pierwszy raz medale za 50-letnie pożycie wręczał wicewójt Arkadiusz Reda z życzeniami jeszcze wielu kolejnych lat przeżytych w zdrowiu, miłości i wzajemnym szacunku, a także radości z każdego kolejnego dnia życia z rodziną i sąsiadami. Słowa ugrzęzły w ustach przewodniczącego Wiesława Świątka, który wolał złożyć jubilatom śpiewne życzenia.
Szefowa USC wolała tradycyjnie podkreślić niezwykłość złotej rocznicy ślubu jak i nadzwyczajność ludzi, którzy jej doczekali. Tak się dzieje, gdy miłująca się para przetrwa wszystkie życiowe problemy i bolączki, a po latach zyska wzajemne zrozumienie, tolerancję i szacunek.

Podczas rozmowy o życiu przyszły kolejne refleksje. Pierwsza to podejrzenie, że dekada propagandy sukcesu namieszała ludziom w głowach. Może właśnie ten nadmiar wrażeń lub wizja wychodzenia z siermiężnej biedy spowodowały, że tylko jedna z 17 par złotych jubilatów mogła się pochwalić licznym potomstwem. Większość skupiła się na trojgu lub dwojgu dzieciach. Jednak kwalifikujących się do nagrody Piekarskich nie było, więc liczyły się wnuczęta. Najwięcej – 9, 8 i po 7 – miało ich cztery pary i to one otrzymały od naszej redakcji pamiątkowe zestawy DVD z nagraniami festiwali chleba i etno-kabaretów. Na dokładkę także starą pieśń o konnej podróży gościńcem do narzeczonej. Tak kiedyś było, bo fiatowskie Maluchy były w powijakach, a do tego tylko na talony…

Numer: 47/48 (1258/1259) 2021   Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *