Mińsk MazowieckiMiasto na wodzie

Po sobotniej zlewie ulice Mińska znowu wypełniły się wodą, a mieszkańców zalewała krew, że mimo wieloletnich doświadczeń władze miasta nie zrobiły nic, by zapobiec powodzi. Ba, zalało także nadrzeczne ogródki działkowe za Budowlanką. Tam jednak woda nie wzięła się bezpośrednio z opadów, a z cofki. Jej przyczyną jest – jak twierdzą działkowcy – wadliwie zbudowany jaz lub brak jego obsługi…

Cofka bez schowka

Sobota 3 lipca była sądnym dniem dla ulic i osiedli położonych w nieckach i z wadliwą kanalizacją deszczową. Zalało jak zwykle ulicę Czarnieckiego, Kościelną, Chełmońskiego, Bulwarną, a nawet Toruńską i fragmenty Warszawskiej.
W sieci od razu zawrzało. Pojawiły się filmiki i komentarze. Mińszczanie pytali, ile trzeba jeszcze postawić patodeweloperskich bloków w Mińsku, aby władza mogła się wreszcie zająć systemem odpływowym, a inni ironizowali, że na 600-lecie miasta cofamy się w czasie, gdy Srebrna była niczym życiodajny Nil. Zamiast stawiać pomnik rycerzom czy kmieciom, warto wreszcie zadbać o stan dróg w mieście.
O ustawicznych prowizorkach drogowych pisaliśmy całkiem niedawno, ale sprawa deszczówki także powraca jak bumerang po ulewnych deszczach. Można tylko zapytać – jak długo jeszcze…

Teraz do arsenału szkód powodziowych doszły ogródki działkowe. Zaprosiła tam nas z kamerą Marianna Włastowska z działki numer 100, położonej tuż nad Srebrną…
Kupiła ją z dobrą wiarą, że stanie się azylem wypoczynku. I tak było, nie licząc incydentu zalewowego w 2012 roku. Myślała, że ubiegłoroczna powódź też się nie powtórzy, bo zrobiła wiele, by uczulić na ten problem władze miasta i powiatu. Ba, napisała nawet do starosty pozew o odszkodowanie, ale odesłano ją z kwitkiem, bo… pomyliła adresata. Akweny są w jurysdykcji spółki Wody Polskie, która dzierżawi je m.in. kołom wędkarskim. Łazienkami opiekuje się koło 45 z Cisia, które także zarządza świeżo wybudowanym jazem. Gdyby obniżono przepust, nie doszłoby do cofki, a więc zalania działek. Niestety, kontakt z prezesem KW 45 był spóźniony, przez co pani Marianna straciła wszystkie warzywa i kwiaty. Prawdopodobnie podłoga też nasiąkła i trzeba będzie ją wymienić. Kto za to zapłaci? Tym razem właściciele działek nie podarują i pójdą do sądu…

Co mogli zrobić, by uchronić się przed powodzią? Właściwie nic, bo usypanie grobli czy podwyższone fundamenty zatrzymałyby na działce wody opadowe. To wina nieodpowiedniej konstrukcji jazu, który powinien być profesjonalnie obsługiwany w czasie ulewnych deszczów.
Inne wyjście zapobiegające podtopieniom podpowiada nasza czytelniczka. Otóż np. w Belgii ulice w miastach mają rowy przykryte betonowymi bądź metalowymi płytami z otworami, na których mogą parkować samochody. W czasie ulewy świetnie spełniają swoją rolę i miasta nie są zalewane. Ciekawi ją także, czy szybkość odpływów z kanalizacji burzowej jest większa przy wybetonowanym mieście, czy w mieście mającym dużo trawy i zieleni.
Ciąg dalszy na pewno nastąpi, bo to nie ostatnia w Mińsku powódź, a pani Marianna obiecała poinformować nas o skutkach sądowej walki o odszkodowanie.

Numer: 27/28 (1239/1240) 2021   Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *