Mińsk MazowieckiMiasto czasu jubileuszu

W czasie pandemicznych restrykcji nawet 600-lecie nadania praw miejskich może się nie udać. Dlatego mińskie władze przedłużyły świętowanie aż do czerwca 2022 roku. Liczą, że do tego czasu wirusy ustąpią, a więc uda się zorganizować wszystkie uroczystości i imprezy, a przy okazji wydać zaplanowane na jubileusz miliony. Okazem tej jubileuszowej paniki są historyczne pomniki…

Pomniki paniki

Miasto czasu jubileuszu / Pomniki paniki

Na 600-lecie erekcji Menska staną dwa okazałe pomniki. Na Starym Rynku, w okolicach skrzyżowania ulic Siennickiej i Warszawskiej, zobaczymy 3,5-metrowego założyciela miasta Jana z Gościańczyc na koniu. Anna Mińska, która w XVI wieku założyła tu pierwszy szpital, będzie o metr niższa i ozdobi Skwer 600-lecia, czyli plac po dawnej kawiarni Przyjaźń.
Rada miasta uchwaliła na ten cel sporo kasy, a wykonawcą ma być Muzeum Ziemi Mińskiej. Ba, są już wizualizacje obu rzeźb, które podobno z entuzjazmem przyjęła komisja urbanistyczna. O dalsze konkrety, czyli projekty zabudowy, ich wykonanie i oczywiście galę odsłonięcia zadba burmistrz Jakubowski.
Właśnie podczas ostatniej w 2020 roku sesji rady miasta uświadomił on radnych, że obchody potrwają cały rok, czyli od 29 maja 2021 do 20 maja 2022. To efekt konsultacji i wspólnych decyzji w obawie, by obostrzenia nie pokrzyżowały władzy szyków. Idzie nie tylko o bezpieczeństwo mińszczan, ale też ich zaproszonych z kraju i zagranicy gości.

Podczas wirtualnej sesji rady miasta o obchodach 600-lecia Menska opowiadała wiceburmistrzyni Eliza Bujalska. Twierdziła, że przesunięcie w czasie wpłynie na jakość i frekwencję. Myślą przewodnią 600-lecia miasta będą wszelakie relacje. Od ich budowania, przez odnawianie i wzmacnianie, aż po nawiązywanie nowych.
Pozwoli na to nowa przestrzeń publiczna, a w niej właśnie wspomniane pomniki, bajkowe ławeczki, kontekstowe rzeźby, rocznicowy skwer i 600 drzew – po jednym na każdy rok. Wypełnią ją także obrazy wykonane przez lokalnych artystów, a nad miastem popłynie muzyka na cześć Mińska Mazowieckiego zagrana przez orkiestrę symfoniczną Filharmonii Narodowej, wzmacniana grą świateł na pałacu Dernałowiczów.
Ba, instytut kultury przyjedzie do nas z wędrującym festiwalem sztuki, a sami mieszkańcy zaprezentują wystawę fotograficzną o nazwie Ten Horyzont. Obchody zepną sesje rady miasta, ożywi stulecie Dąbrówki, a uhonorują goście z miast partnerskich.
Wszystko jeszcze bez terminów i bez równie ważnej informacji, czy powiat miński będzie kulturalną stolicą Mazowsza. Tak, czy inaczej będzie to – jak z wypiekami na policzkach twierdziła Bujalska – fantastyczny czas świętowania. Niestety, z dziegciem paniki, bo nikt nie zna kresu zarazy, ani też pomysłowości mińszczan. Nie radzimy więc namawiać ich do zbytniej aktywności, bo nuż wymyślą aleję pomników zasłużonego wstydu.

Bez ironii, bo przecież Mińsk zasłużył nie tylko na pamięć zakutą w mycki, buty, żurawie i twarogi. Nie tylko Himilsbach i Skrzynecki mogą mieć tu festiwale i nazwy mostów nad rzeką pełną flaszek po wódce. Nad Srebrną nie musi dominować aleja gwiazd polskojęzycznej literatury, a promenada lokalnych orłów biznesu i kultury. Wszystko przed nami, ale i teraz nie musimy się godzić na każdą inicjatywę władz miasta. Relacje są ważne, nawet emocjonalne, ale nie mogą być podlane podłym sosem zboczonej kultury...

Numer: 3/4 (1215/1216) 2021   Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *