Powiat mińskiBogactwo samorządów

Na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda nieźle – z roku na rok samorządy mają do dyspozycji coraz więcej środków. Jednak ograniczenie się do takiego stwierdzenia to niepełna prawda, żeby nie powiedzieć, półprawda. Ten obraz jest mylący, a przede wszystkim zbyt optymistyczny, jeśli chodzi o ocenę zamożności samorządów i ich mieszkańców. W grę wchodzi nie tylko kryzys covidowy, ale i polityka rządu…

Golasy do kasy

Bogactwo samorządów / Golasy do kasy

Zwykle na podstawie danych za rok ubiegły można było coś powiedzieć także o bieżącej kondycji finansowej miast i gmin. W sytuacji pandemii, która będzie miała na pewno negatywny wpływ na lokalne budżety, byłoby to bardzo ryzykowne. Jednak trzeba zanotować wzrost dochodów od roku 2016, który w znacznym stopniu jest pochodną powierzenia samorządom roli wykonawcy programów socjalnych, a w szczególności 500+. Pieniądze tej dotacji celowej płyną do budżetów, ale są dokładnie znaczone.
Samorządy w minimalny sposób skorzystały z okresu wyjątkowej w ostatnich latach koniunktury gospodarczej i nie miały okazji zbudować sobie miękkiej poduszki na cięższe czasy. Obecnie hamują je przeszkody nie do pokonania. To nie tylko koszty pracy, a przede wszystkim koszty zadań oświatowych, które rosną szybciej niż wielkość subwencji oświatowej, więc samorządy w celu utrzymania bieżącej działalności szkół muszą coraz głębiej sięgać do środków własnych.
Dotacje mają chwilowy, ale silny wpływ na wielkość dochodów. Wpływ wielkiej dotacji inwestycyjnej potrafi wywindować samorząd bardzo wysoko w rankingu, ale jest to awans incydentalny, a więc nie ma związku z trwałym wzrostem zamożności budżetu. Dlatego też tylko przychody własne i subwencje posłużyły do ustawienia gmin w hierarchii zamożności.
Niestety, samorządy czekają trudne czasy. Jest tak, jakby w szprychy kół pędzącego roweru samorządów ktoś wsadził kij. Rower nagle się zatrzymał, a gminy lecą w powietrzu, czekając ze strachem na upadek. Dobije je zmniejszenie się dochodów budżetowych, głównie podatkowych i udziałów w PIT i CIT.
Nie ulega więc wątpliwości, że samorządom bardzo przydałoby się wsparcie i faktyczne współdziałanie z rządem i to w najbliższym czasie. Warunkiem wstępnym byłoby zbudowanie zaufania, ale na to się jednak nie zanosi. Od lat widać, że rząd nie ufa samorządom i to z wzajemnością.
Samorządy powiatu mińskiego nie należą do krezusów, ale też nie są na szarym końcu rankingu zamożności. Powiatowy Mińsk nie ma się czym chwalić, a z miast lokalnych najlepiej wypadł Sulejówek, do którego najbiedniejsze Mrozy mają tysięczny dystans. Nieoczekiwane zwycięstwo wśród gmin odniósł zaś Jakubów, awansując o prawie sto miejsc rankingowych. Różnice między pozostałymi samorządami są niewielkie, a największy wzrost zanotowała dębska gmina. Awansowała aż o 532 miejsca, ale i tak znalazła się na końcu gminnej hierarchii zamożności. W ogóle nasze gminy dzieli tylko tysiąc złotych od najbiedniejszych samorządów wiejskich, co zmusza do głębszej refleksji szczególnie w roku zarazy.

Numer: 43/44 (1203/1204) 2020   Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *