Powiat mińskiNarodowa Balladyna

Wszystko przez wiedźmę Goplanę, która zauroczona ziemskim chłopcem, chce Grabca mieć tylko dla siebie. Stąd niespodziana wizyta Kirkora w domu wdowy i jego zauroczenie córkami, stąd wreszcie wyprawa po maliny, zazdrość Balladyny i śmierć Aliny. Ludzkie winy i zbrodnie sięgają coraz szerzej i głębiej, ale przecież muszą być ukarane. I są, byśmy przeżyli swoiste oczyszczenie i być może stali się lepszymi. Może właśnie dlatego polski prezydent zaproponował zbiorową ekspiacje podczas czytania dramatu Słowackiego…

Maliny winy

Narodowa Balladyna / Maliny winy

Narodowe Czytanie 2020 zawitało do kilku miejsc w powiecie mińskim. Zazwyczaj polegało na głośnym cytowaniu ról dramatu z podziałem na role niekoniecznie na stałe przypisanym osobom czytającym. Tak było przed mińskim starostwem, gdzie wstępem zajął się starosta Tarczyński z radnym Grzesiakiem, a dalszymi scenami – radni, naczelnicy wydziałów oraz dyrektorzy i uczniowie szkół średnich z Macierzanki, Chemika, Ekonoma, Mechanika i licealistów salezjańskich.
Podobnie statyczną wersję pokazali promotorzy czytania z Mińska pod egidą miejskiej biblioteki. No, ale na placu Kilińskiego każdy czytający wbił się w swoją rolę od początku do końca, a do tego miał przypiętą kartkę z imieniem postaci. Nie wiadomo, czemu lub komu to służyło, bo na pewno nie percepcji trudnych, ale cudnych strof Słowackiego. Kirkor od początku był głośny i namolny, Alina dość niemrawa, a Balladyna rozkręcała się ze sceny na scenę. Najbardziej przekonujący był Grabiec w objęciach Goplany i Kanclerz zmuszający władczynię do sądu nad… sobą.

Do najbardziej spektakularnego przedstawienia dramatu Słowackiego doszło na placu parafialnym w Dębem Wielkim, gdzie w scenografii pojawiły się krzaki malin. A w nich Balladyna mordująca Alinę. Nie nożem, bo były dzieci, ale bezkrwawym duszeniem. W rolę okrutnicy wcieliła się Klaudia Jadczak, która przekonująco zaciskała dłonie na szyi Anny Piotrkowicz. Kirkorem był oczywiście Krzysztof Kalinowski, a pozostałe role przypadły uczennicom, nauczycielkom i pracownikom gminnych instytucji. Każdy uczestnik wydarzenia dostał czerwoną różę w ramach podziękowania za krzewienie idei czytania narodowych arcydzieł.

Balladyna zawitała także do Latowicza. W sobotnie przedpołudnie miłośnicy polskiej literatury zebrali się w latowickim parku, gdzie fragmenty Balladyny odczytywali chętni, wśród których nie brakowało dzieci i młodzieży. Przykład dali dorośli, jak radny Tadeusz Wołkowiecki, a za wójta Bogdana Świątka-Górskiego – jego urzędniczka Wiesława Proczka. Do czytania Balladyny zapraszał także wójt Dobrego Tadeusz Gałązka.

A jakie dzieło będziemy czytać w przyszłym roku? Prezydent Duda ogłosił, że tym razem wybrzmi Moralność pani Dulskiej Gabrieli Zapolskiej. Będzie więc gnuśnie, śmiesznie i z kacem moralnym…

Numer: 37/38 (1197/1198) 2020   Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *