Wzięli i napisali...

Panie Redaktorze… naprawdę się przestraszyłem. Nie tak tego sarsa, jak respiratora. Toż to zabójca pierwszej klasy. I do tego tak drogi, że aż nie chce się wierzyć w jego niebezpieczne działanie…

Zmora respiratora

Wzięli i napisali... / Zmora respiratora

Na początek wyjaśnienie, że respirator to nie maska tlenowa nakładana na usta, gdy pacjent wygodnie leży i czyta czasopisma. Wentylacja dla Covid-19 to bolesna intubacja, która schodzi do gardła i pozostaje tam, dopóki nie przeżyjesz lub nie umrzesz.
Odbywa się to w znieczuleniu przez 2–3 tygodnie bez ruchu, często do góry nogami, z rurką wkładaną od ust do tchawicy i pozwala oddychać w rytm pracy płuc. Pacjent nie może mówić, jeść, ani robić niczego w naturalny sposób. Maszyna utrzymuje cię przy życiu, ale dyskomfort i odczuwany
ból sprawiają, że lekarze muszą podawać pacjentom środki uspokajające i przeciwbólowe. W ten sposób zapewniają tolerancję rurki tak długo, jak chory musi pozostawać pod sztuczną wentylacją, a nierzadko wprowadza się ich w śpiączkę farmakologiczną.
Po 20 dniach od tego zabiegu pacjent traci prawe połowę masy mięśniowej, doznaje urazu jamy ustnej lub strun głosowych, a nawet rozerwania płuc. Z tego powodu ludzie starsi lub już słabi mogą nie przetrwać tego leczenia i umrzeć.
To nie wszystko, bo trzeba dodać kolejną rurkę do żołądka, przez nos lub skórę, aby doprowadzić płynny pokarm, lepką torbę wokół tyłka, aby zebrać biegunkę, cewnik do zbierania moczu, rurkę do płynów i leków, cewnik do tętnicy do monitorowania ciśnienia krwi, które jest całkowicie zależne od precyzyjnie obliczonych dawek podanych leków. No i te zespoły pielęgniarek które muszą zmieniać pozycję kończyn co dwie godziny i kłaść cię na macie z lodowatym płynem, aby obniżyć temperaturę ciała.
Warto wspomnieć, że pacjent słyszy wszystko, co się wokół niego mówi, więc jeśli personel mówi o śmierci, pacjent wpada w panikę. A przy tym nie może oddychać, mówić ani się poruszać. A kiedy wyjmą już mu te rurki do oddychania, dalej nie jest przyjemnie, bo nie może mówić ani jeść bez rurki.

I na koniec muszę zaznaczyć, że cierpi w samotności, bez bliskich. To nawet gorsze od bólu fizycznego. Pytam więc, kto nam zgotował taki los. I radzę, gdy już ktokolwiek trafi do szpitala, niech nie godzi się na podłączenie respiratora, a zażąda tlenoterapii. Tak leczą panów tego świata…

Numer: 33/34 (1193/1194) 2020   Autor: Wasz OBSERwator



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *