Dobre powiatowe

Radni powiatowi nie mają obowiązku bywać na sesjach gminnych czy miejskich. Jednak w wielu samorządach ich obecność i sprawozdanie z pracy jest stałym punktem obrad. W gminie Dobre nigdy tak nie było, ale pomimo tego radni powiatowi pojawiali się na sesjach. Teraz to się zmieniło… i wreszcie zostało zauważone, a nawet skomentowane…

Ulotni radni

Dobre powiatowe / Ulotni radni

Tematu nieobecności radnych powiatowych podczas sesji rady gminy nie wywołał żaden radny. Dopominali się o to sołtysi, bo chcą wiedzieć, co dzieje się w powiecie, a nie mają kogo zapytać. Najłatwiej było im to zrobić właśnie na posiedzeniach w urzędzie gminy, bo wtedy wszyscy zainteresowani byli na miejscu. Co więc się zmieniło, że przestali przychodzić…

Przewodniczący Waldemar Szymański odpowiadał, że nie zmieniło się nic. Radni powiatowi po prostu nie muszą przychodzić, więc to ich decyzja, czy się pojawią. Władze gminy nic nie mogą z tym zrobić, a chyba nawet nie powinny.

Innego zdania był radny Kamil Wichrowski. Pytał więc, czy przewodniczący wysyła zaproszenia do radnych powiatu. W odpowiedzi usłyszał, że nigdy tego nie praktykowano, a zainteresowany może sobie znaleźć powiadomienie w internecie. I na nic zdały się słowa, że może warto jednak wysyłać mailowe powiadomienia, które nic nie kosztują, bo w ten sposób nie będzie można usprawiedliwić nieobecności niewiedzą.

Wójt Tadeusz Gałązka nie jest tak pobłażliwy dla radnych powiatowych. – Skoro zdecydowali się kandydować, to ich obowiązkiem jest sprawdzać, kiedy są sesje i przychodzić na nie – mówił. – Nie trzeba robić z tego problemu. Nie będziemy nikogo zapraszać z imienia, bo okaże się, że nagle trzeba będzie wszystkich zapraszać – dodawał podniesionym głosem. Poparł go Stanisław Pawiński, który ma podobne zdanie co do obowiązków osób, które zdecydowały się reprezentować mieszkańców w samorządzie powiatu.

Jest jeszcze kwestia tego, jak wyglądały wizyty radnych powiatowych podczas poprzednich sesji. Wójt przypominał, że jeden z nich – Andrzej Krasuski – zadawał mu niewygodne pytania i wychodził, nie dając czasu na dyskusję. Jednak Wojciech Rastawicki pojawiał się i informował obecnych o najważniejszych sprawach w powiecie. Teraz jednak także i on zniknął, choć pracuje w pobliskiej szkole.

Dyskutanci nie doszli do żadnej konkluzji. Poza taką, że radni powiatowi sami powinni dowiadywać się o sesjach i przychodzić, a władze lokalne nie zrobią nic, żeby ich do tego zmusić.

Numer: 22 (1130) 2019   Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *