Wzięli i opisali…

Panie redaktorze… Z przykrością donoszę, że jeśli resort zdrowia nie dosypie pieniędzy na szpitale powiatowe, pacjenci z najmniejszych miejscowości mogą zostać bez pomocy. Podobno dyrektorzy placówek na poważnie rozważają ich likwidację. Nie wiem, jak jest mińskiej w lecznicy, ale z donosów pacjentów i pracowników nietrudno wywnioskować, że też nie najlepiej…  

Szpitale na żale

Wzięli i opisali… / Szpitale na żale

Dokopałem się ostatnio do informacji, że całe zło to obecny rząd, który przez podwyżki dla rezydentów, specjalistów i pielęgniarek, wprowadzenie sztywnych norm zatrudnienia personelu doprowadził opiekę zdrowotną do zawału. Tak więc rok 2019 może okazać się dla szpitali powiatowych zabójczy, bo podwyżki dla rezydentów zjadają leczenie. Dlaczego, gdy pensje lekarzom w trakcie szkolenia specjalizacyjnego płaci Ministerstwo Zdrowia? Resortowi umknęło jednak, że taka podwyżka automatycznie zwiększa koszty tzw. dodatków do pensji, a więc np. dyżurów. Oznacza to, że 40 proc. tej podwyżki szpital musi zapłacić z własnej kieszeni. A na to nikt im już nie dał pieniędzy…

Tak oto rezydenci padli ofiarą własnego sukcesu i niedługo szpitale mogą nie chcieć ich zatrudniać. Nie z zemsty czy niechęci do żółtodziobów, ale ze względów praktycznych. Nawet droższy specjalista zapewnia im spokój i pewność, że pacjenci będą pod jak najlepszą opieką.

Ale podwyżki to nie wszystko. Szefom większości placówek sen z oczu spędza kolejny akt prawny – obowiązujące od 2019 r. normy zatrudnienia pielęgniarek. Taki zapis gwarantuje, że nie będzie już dochodzić do patologii, gdzie 40 chorych na dwóch oddziałach pilnowała w nocy jedna pielęgniarka, która w sytuacjach nagłych zastanawiała się, czy ratować chorego z zatrzymaniem krążenia, czy lecieć do tego, który właśnie dostał krwotoku. Przyciśnięte płacowo szpitale postanowiły jednak zaradzić nowym normom, zmniejszając liczbę łóżek. Głównie z oddziałów, na których chorych będzie przybywać, czyli chorób wewnętrznych, pełniących w wielu szpitalach funkcję oddziałów geriatrycznych.

Szefowie szpitali wiele sobie obiecują po niedawnych deklaracjach ministra zdrowia, który zapewnił, że już w marcu nastąpi zwiększenie wycen procedur leczniczych na najbardziej deficytowych oddziałach. Liczą też na podwyżkę ryczałtów, bo dalej nie pociągną. Realnie praca ludzka powinna stanowić ok. 60 proc. budżetu, a coraz częściej zdarza się, że stanowi 90 proc. Co zrobić, żeby za to zapłacić? Nie leczyć. Zrealizować mniej świadczeń zdrowotnych. A żeby to zrobić, trzeba przyjąć mniej pacjentów.

Od redaktora – Już za tydzień dowiemy się, jak i za co leczą w mińskim szpitalu…

Numer: 8 (1116) 2019   Autor: Wasz DONOsiciel



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *