Cegłów protestów

Pierwsze prace budowlane związane z linią NN 2x400 kV już ruszyły. Teraz przedstawiciele inwestora i wykonawców postanowili publicznie udzielić informacji na temat tego, co będzie działo się dalej. W tym celu pojawili się na sesji rady gminy w Cegłowie, gdzie – co było do przewidzenia – nie spotkali się z pozytywnymi komentarzami...

Wieści pod prądem

Cegłów protestów / Wieści pod prądem

Goście przybyli w dużym składzie. Podkreślali, że spotkanie ma charakter czysto informacyjny, bo wszelkie potrzebne decyzje inwestor już uzyskał (RDOŚ 14 czerwca wydał decyzję środowiskową, a wojewoda 17 lipca decyzję o ustaleniu lokalizacji oraz 31 sierpnia pozwolenie na budowę) i od września trwają prace w terenie. Przypomniano też, że sejmowa specustawa nadała całej inwestycji rygor natychmiastowej wykonalności.

Protestujący z Ewą Nurzyńską, której nie mogło zabraknąć podczas cegłowskiej sesji, widzą całą sprawę inaczej. Od wszelkich wspomnianych wyżej decyzji złożono odwołania, więc do czasu ich rozstrzygnięcia żadne prace nie powinny postępować. Tymczasem PSE ruszyły z budową, jakby miały pewność, że żadne protesty nie zostaną rozpatrzone pozytywnie. W odpowiedzi zebrani usłyszeli, że to nie inwestor wydaje decyzje administracyjne. Wszystko dzieje się więc w zgodzie z prawem, tak samo jak mieszkańcy mają prawo do odwoływania się.

Wójt Marcin Uchman podkreślał, że gmina na każdym etapie odwoływała się od wszystkich decyzji. Niedawno wysłali też pismo do ministra rozwoju i inwestycji, żądając wstrzymania wszelkich prac budowlanych do czasu uprawomocnienia się wszystkich decyzji. Podobnie działa Komitet STOP Dla Budowy Linii NN 2 x 400 kV, który wystosował juz odpowiednie pisma do prokuratury czy nadzoru budowlanego.

Nadzieje na powodzenie jest jednak coraz mniejsze. Jak podkreślają inwestorzy, trwanie postępowania odwoławczego wcale nie wiąże się ze wstrzymaniem prac. Specustawa mówi,  że jeśli odwołanie jest zasadne, to decyzja nie zostaje uchylona, ale zmieniona w tej części, której dotyczy odwołanie. Z wypowiedzi wynika więc, że rozpoczętych już prac nie można zatrzymać.

Radni Krzysztof Janicki i Mirosław Walas słusznie zwrócili uwagę, że działania PSE są tylko wynikiem uchwalenia specustawy, więc decyzji podjętych na samej górze. Inwestor działa w ramach nadanych mu przez obecną władzę kompetencji, więc to do niej powinny być skierowane pretensje.

Pojawiły się także konkretne, związane z indywidualnymi sprawami, zarzuty. Jeden z mieszkańców Cegłowa narzekał na brak odpowiedzi na pisane pisma oraz nierzetelne tworzenie operatów szacunkowych. Powszechnie jest natomiast niezadowolenie z wysokości proponowanych odszkodowań, które w innych gminach i przy okazji innych inwestycji PSE mogły być nawet kilka razy wyższe.

Tutaj także odpowiedź mogła być tylko jedna. Inwestor zatrudnia rzeczoznawcę z zewnątrz, który ustala wartość. Poza tym właściciel może przygotować kontroperat, choć mało kto się na to zdecyduje, bo jego koszt może być wyższy niż samo odszkodowanie. Natomiast myśl o niewpuszczeniu ekipy budowlanej przez właściciela działki została skwitowana tylko tym, że inwestor i tak zrobi swoje.

Do ostatniej chwili spotkania emocje były napięte. – Nie musimy się lubić, ale będziemy sąsiadami i musimy się informować – wyjaśniała cel wizyty przedstawicielka PSE. Właśnie dlatego przyjechali do cegłowskiego urzędu, bo wszystko zostało już ustalone, a mieszkańcom należy się tylko garść informacji.

Numer: 38 (1094) 2018   Autor: Łukasz Kuć



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *