DRODZY CZYTELNICY

Kampania wyborcza to nie przelewki. Wiedzą o tym wytrawni gracze polityki krajowej i lokalnej. Wiedzą też, że im więcej wokół nich wrzawy medialnej, tym lepiej. Teraz już polityki – jak i dzieci – nie robi się po cichu i pod osłona ciemności. Wszystko jawnie, bez wstydu i żadnych kurtuazji. Nawet ci, którzy nie grzeszą wiedzą i inteligencją puszą się do kamer jak dorodne pawie. Dobrze wiedzą, gdzie leżą pieniądze i kto zna hasło do samorządowego sejfu....

Sama wrzawa

DRODZY CZYTELNICY / Sama wrzawa

W powiecie mińskim i jego stolicy wyborcze kurtyny odsłaniają się różnie. Na razie tylko nowocześni obywatele wyszli przed szereg i zdradzili swoich kandydatów. Co ciekawe, z poparciem wyjętych jak z kadrów starego filmu przedstawicieli starego układu, czyli lewaków, bojowców i zmurszałych emerytek. Z początku można pomyśleć, że to jakiś medialny pastisz, ale z czasem dochodzimy do wniosku, że oni tak bawią się na poważnie.

Pierwsza siła polityczna w kraju ma lokalne opóźnienie. Może to dobrze, że pozwala na falstart przeciwników, bo tym samym pozna jej walory personalne. Z drugiej strony będzie miała mniej czasu na promocję, a programy nie mogą się kojarzyć z już ogłoszonymi.

Zobaczymy, kto na tym wygra, choć trzeba jasno stwierdzić, że nie zadowala nas połowa głosujących. Wybory są po to, byśmy raz na cztery lata umieli wybrać najlepszych. Najlepszych, czyli szczerych, mądrych i dobrych, a nie populistycznych cwaniaków tworzących wokół siebie koterie klakierów.

Czekając na kolejny medialny sukces, czyli ogłoszenia pretendentów na łamach naszego tygodnika i programy w naszej telewizji, zaglądamy do mediów krajowych.

A tam NIC nie ma, tylko puste okładki. Co się stało? W ten sposób dzienniki apelują o przyjęcie prawa chroniącego dziennikarzy i wydawców. Chodzi o problem żerowania na treściach dziennikarskich przez cyfrowych gigantów. Wydawcy mówią, że są zwolennikami internetowej wolności, ale ona nie powinna oznaczać dla jednych prawa do nieskrępowanego korzystania z cudzych praw autorskich, a dla drugich widma bankructwa.

Główni amerykańscy gracze technologiczni eksploatują nieodpłatnie treści prasowe oraz umacniają swoją dominującą pozycję na rynku reklam cyfrowych, którzy kontrolują w ponad 70 proc. jego wartości. Przychody czerpane z wykorzystywania treści prasowych muszą trafiać do tych, którzy je finansują i tworzą. Taki jest główny cel prawa pokrewnego, które będzie chronić inwestycje wszystkich wydawnictw prasowych, zarówno tych dużych, jak i tych małych, oraz uzupełniać ochronę prawami autorskimi dziennikarzy. Pomoże ono przywrócić równowagę między prasą a globalnymi platformami cyfrowymi – twierdzą zwolennicy sieciowego prawa autorskiego.

Brak praw pokrewnych powoduje także mnożenie się fałszywych wiadomości. Wbrew pozorom wprowadzenie prawa pokrewnego wzmocni dostęp do bezpłatnego i otwartego internetu. Nie pozbawi użytkowników możliwości działania w sieciach społecznych, tworzenia blogów, dzielenia się opiniami oraz łączenia się z treściami prasowymi.

Nowa dyrektywa UE ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Proponowane przepisy wzbudzają sporo kontrowersji i już są nazwane ACTA II.

Kolejna wrzawa, czy rzeczywiście zanosi się na przesilenie. Na pewno do obu tematów warto powrócić...

Numer: 37 (1093) 2018   Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *