W Stanisławowie

Wójt Wojciech Witczak ma dość napięty budżet, ale nigdy nie żałuje na święto plonów. Może dlatego wspierają go hojnie lokalni przedsiębiorcy, a starosta często wybiera Stanisławów na powiatowe dożynkowanie

Żniwny odpust

Już dożynkowa suma zwiastowała pogodę i frekwencję, a życzenia księży stały się ciałem wystawionym na sierpniowy skwar. Na scenie – mimo cienia – też nie było chłodniej z racji mnogości konkursów, laureatów i artystów, których jak zwykle zapowiadał Filip Borowski. Tuż pod nią – wachlarz dożynkowych wieńców czekających na konkurs piękności, a cały plac wypełnił szczelnie tłum gości. Powodzenie miał też sektor piwno-grochówkowy, ludowe jadło i rękodzieło, a także hiszpański byk – wprawdzie sztuczny, ale nieźle harcujący z dziewczynami na grzbiecie.

Zaczęło się po bożemu – od występu parafialnej „Załogi Pana Boga”, laureatki festiwalu Maryjnego w Leśnej Podlaskiej. Można było trochę ochłonąć, kołysząc się rytm melodii orkiestry dętej Adama Kwaśnika, a w tym czasie przywiezieni dorożkami na stadion starostowie dożynek, księża, władze powiatu i gminy punktowali 16 wieńców. Wybór był trudny, a nagrody – wysokie. Ostatecznie wójt Witczak ogłosił, że zwycięstwo i po tysiąc złotych należy się dziełom ze Stanisławowa i Łazisk, Borek Czarniński zdobył srebrne pół tysiąca, a Dębe Wielkie brązowe trzy setki. Pozostali na pocieszenie otrzymali po sto złotych. Nie tylko, bo jeszcze dwa wieńce zasłużyły na specjalne wyróżnienie. Nasza redakcja nagrodziła oryginalne dzieło Gorzanki, a Antoni J. Tarczyński dostrzegł urodę wieńca z Zamienia.
Po artystach, którzy z kłosów zbóż i ziarna potrafią stworzyć małe dzieła sztuki, poznaliśmy właścicieli najładniejszych zagród w powiecie. W tym roku doradcy rolni wybrali obejście państwa Gniadów z Arynowa, Mroczków z Walentowa oraz Wójcików z Żakowa i Wocialów z Jakubowa. Miński KRUS nagrodził zaś bezpieczne zagrody. Zwycięzcy – Monika i Grzegorz Platkowie z Oleksianki otrzymali piłę tarczową, a Barbara i Stanisław Mroczkowie z Walentowa oraz Ewa i Tomasz Zawadkowie z gm. Latowicz – wiertarki udarowe.
Już na miejscu oceniono smakowitości potraw regionalnych. Mieli też swoje pięć minut biegacze i wąsacze. Wprawdzie do boju stanęli tylko dwaj panowie, ale golarki im się należały. Marek Kostka z Halinowa nosi 11,4-centymetrowe wąsy, a Jacek Kruszewski z Suchowizny o 7 milimetrów krótsze. Ustalono też, że najdalej do Stanisławowa ma Francuz David Hecquet z Grenoble, którego na dożynki zaprosiła stanisławowianka Joanna Zdyb. W konkursie przeciągania liny wystartowały pierwszy raz dzieci walcząc o soki, a dorośli o trzy zgrzewki piwa. W pocie i tumanach kurzu do finału dostał się Leonów i Rządza, której w zwycięstwie pomogło... krzesło. Potknęli się o nie leonowianie, obiecując w przyszłym roku srogi rewanż atletom z Rządzy. Na pudło i nagrody załapali się trzeci w konkursie strażacy z Pustelnika.
W czasie programu dla dzieci przedstawili się nam starostowie dożynek – Celina Kruszewska z Suchowizny i Jerzy Jackiewicz z Szymankowszczyzny. Pani Celina to gospodyni na 24 ha, która wraz z mężem Jackiem hoduje wszystko – od indyków po konie. Pan Jerzy uprawia 40 ha, by wyżywić m.in. 30 krów mlecznych. Jego zagrodowe stado ma najlepszą wydajność w powiecie – 8100 litrów mleka od krowy. Najlepsze dają ponad 10 tysięcy litrów, które odbiera węgrowski Hochland. Waldemar Ochnia nie parodiował głosu zwierząt, bo wystarczyli mu politycy i aktorzy. Wokół polityki, ale bardziej społecznej kręcili się też Masztalscy, a całość dopełniły lasery, folkowe „Turnioki” i nasz „Skandal”. A za rok będzie podobnie, tyle że powiatowy żniwny odpust zaplanowano na placu przy ul. Budowlanej... w Mińsku.
PS. O innych atrakcjach i konkursach – w tym zdjęcia specjalnie nagrodzonych wieńców – za tydzień.

Numer: 2005 35   Autor: J. Zbigniew Piątkowski





Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *