Mińska Mazowieckiego pamięć ’20 roku

– Dlaczego w Mińsku Mazowieckim wszystko jest na opak, nawet rocznice wielkich wydarzeń? – zapytał doświadczony historią mińszczanin, krytykując obchody 85-lecia Bitwy Warszawskiej 17 sierpnia, gdy przecież wiadomo, że oficjalnie ten cud wojenny czczą Polacy dwa dni wcześniej

Cud bez dętej

Mińsk Mazowiecki miał szczęście – był tylko kilka dni w bolszewickiej niewoli. Komuniści nie zdążyli nawet wydać swego manifestu, bo 17 sierpnia o 18.00 na ulicach Mińska Mazowieckiego byli już polscy żołnierze, wylewnie witani przez mieszkańców. Wkrótce do miasta przybył gen. Haller, dziękując Matce Boskiej Anielskiej za zwycięstwo. Następnego dnia witał on na dzisiejszym Starym Rynku samego marszałka Piłsudskiego. Dlatego 17 sierpnia jest szczególnym dniem w dziejach Mińska, a pomnik Niepodległości – symbolem pamięci.

Dokładnie w godzinę wyzwolenia miasta odprawiane jest dziękczynne nabożeństwo – od 5 lat w obecności ukoronowanego obrazu tej samej co przed laty Matki Boskiej zwanej teraz Hallerowską. Co roku burmistrz Grzesiak przypomina sprzed ołtarza znaczenie ofensywy i Mińska Mazowieckiego uhonorowanego datą i nazwą miasta na Grobie Nieznanego Żołnierza. Jeszcze raz przywoływał tę chlubną pamięć przed pomnikiem, ale tym razem zrzekł się tego przywileju na rzecz starosty Czesława Mroczka. Ta zmiana urozmaiciła obchody, a nowy halogeniczny podest pod pomnikiem i trzy maszty flagowe (też oświetlone) dodały uroczystości wieczornego blasku. Starosta mówił o umiejętnym czerpaniu z heroizmu przodków, bo i dzisiaj hasło Bóg, honor, ojczyzna powinno nas wieść do lepszego życia.
Słuchali go kombatanci, przedstawiciele samorządów, policji, zaproszonych partii (oficjalnie tylko PiS), towarzystw, dwóch szkół – ZS im. M. Skodowskiej-Curie i SP z Marianki im. gen. Hallera oraz młodzież z międzynarodowego obozu i nieliczni mińszczanie. Także wojskowi z 23 Bazy Lotniczej NATO wraz z kompanią reprezentacyjną i orkiestrą dętą sił powietrznych z Dęblina. Gdy miasto obudził huk salwy honorowej, a pod pomnikiem żołnierze ułożyli dywan kwiatów, nikt nie przypuszczał, że to koniec uroczystości.
Na zaproszenie Leszka Celeja amfiteatr zapełnił się vipami i zwabionymi zapowiedzią koncertu mińszczanami. Tym bardziej, że miał grać, a być może i śpiewać reprezentacyjny zespół lotników. Według programu mieli oni uroczyście maszerować przez miasto, ale tuż po ostatniej melodii przed pomnikiem zamilkli na amen. Nie zagrali też przed pałacem, więc zgromadzeni musieli się zadowolić kompotem i ciasteczkami, których smak zachwalała Elżbieta Kalińska. W znacznie gorszej sytuacji znalazł się Leszek Celej, który musiał absencję orkiestry wytłumaczyć nagłym rozkazem opuszczenia Mińska. Skonsternowani ludzie nie mieli ochoty nawet na zachwalane słodycze. O zastępstwie (koncertowym) nikt nie pomyślał, bo jakże tu nie ufać wojsku.
A jednak miał rację nasz czytelnik, że u nas coś musi wyjść na opak. Kreatorzy kultury też się czegoś nauczyli. Po pierwsze przypomniano im, że wojsko działa na rozkaz, a po drugie, że jeden gwóźdź programu nie wystarcza, choćby był największy. Przy kilku nawet mniejszych na pewno można się ustrzec kompromitującej klapy. Wojsko ma odwody, MDK – sekcje teatralne i taneczne, które podobno pracują na wysokim poziomie. Czy kiedyś komuś się zechce pokazać na scenie Hallera, Piłsudskiego, mińszczan witających wyzwolicieli, etc.? No i czy taki teatr nie będzie droższy od koncertu, którego nie było?

Numer: 2005 35   Autor: J. Zbigniew Piątkowski





Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *