Drodzy Czytelnicy

Po wyczerpującym, trwającym pół doby trudzie ma się dziwne myśli. Zmęczone ciało z trudem nadąża za fizjologią, ale głowa już analizuje, przetwarza i dochodzi do karkołomnych wniosków. Jeden z nich był nawet tak ekstremalny, że zdębiałem. Otóż pomyślałem, że jubileuszowy Festiwal Chleba może być ostatnim. Właśnie dlatego, że udał się pod każdym względem

Na przekór faktom

Prasówka 2009 38 / Na przekór faktom

Powinienem być zadowolony, bo padły wszelkie rekordy. Przyjechało do Mińska 30 zespołów od Beskidów po Mazury, stoły chlebowe wabiły zapachem i smakiem, śpiewaczki ludowe wyprzedzili śpiewacy (a to się rzadko zdarza), zaś podczas koncertów mało kto usiedział na krzesłach. Wyszedł nawet polonez na kilka setek par, co przy nierównej nawierzchni Zakinia i niechęci wsi do „pańskich” tańców zakrawa na precedens. Kadzidlański Coorp też jakoś przeżył mój występ ze zmęczonym gardłem, a Kwiaty, Sleyd i Jame Roma nie gniewały się na tylko półgodzinne koncerty, widząc przed sobą rozbawioną i skandującą – jeszcze, jeszcze – publiczność. Zabrakło tylko czasu na festiwalową integrację, ale jednodniowa formuła festiwalu ma swój reżim czasowy.
Powrót do dwudniowej imprezy jest oczywiście możliwy, ale przy spełnieniu kilku warunków. Jednym z nich jest miejsce festiwalu. Choć Zakinie okazało się przyjazne, wielu gości nie mogło pojąć, dlaczego przeprowadziliśmy się spod pałacu. Czy miałem im opowiadać, że tam nas nie chcą, bo sprowadzamy sponsorów handlujących różnymi artykułami. Oni się w ten sposób promują, ale nie wszystkich przekonuje, że skoro miasto i mińska kultura oficjalnie nie dokłada do imprezy złotówki, to przecież 40-50 tysięczne wydatki trzeba z czegoś pokryć, by za dużo nie dołożyć.
Czy mińszczanom zależy na takich festiwalach? Przekonałem się w sobotę, że nawet bardzo. Ale nie władzom miasta i decydentom pałacowej kultury. Oni mają swoje imprezki i mało czasu, by zajmować się intruzami. Taka jest prawda, więc czas wyprowadzić festiwal poza miasto, a przez fanaberie miejscowych piekarzy uczynić z niego Festiwal Natury.
Czas na podziękowanie wszystkim, którzy przyczynili się do sukcesu festiwalu. Wśród nich są moi najbliżsi, jury, 450 artystów i tysiące gości nie tylko z Mińska i powiatu. Wiem, że się dobrze bawili, wręcz raczyli folklorem, więc radość jest wspólna. Nie byłoby jej bez darczyńców, którym za serce i zrozumienie idei festiwalu równie serdecznie dziękuję.
Do zobaczenia za rok? Pożyjemy, zobaczymy.

P.S. W redakcji na właściciela czeka pęk kluczy, a my czekamy na uczciwego znalazcę sześciu stołów chlebowych, które na festiwal wyprodukował Edmund Marczak z Lubomina. Mam nadzieję, że ktoś je tylko wypożyczył na równie ważną imprezę.

Numer: 2009 38   Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *