Mińsk rocznicowy

To zaledwie cichy przedsmak perłowej rocznicy podpisania porozumień sierpniowych, jaką będziemy obchodzić za rok. Ale przy każdej okazji warto podkreślać, że niezależnie od małostkowości ludzi i politycznych podziałów Solidarność oraz to co wydarzyło się na Wybrzeżu w tamte gorące dni 1980 roku jest dziś chwalebnym mitem stanowiącym niezbywalny składnik nie tylko polskiej tożsamości

Solidarne spojrzenie

Mińsk rocznicowy / Solidarne spojrzenie

Organizatorami rocznicowych obchodów w Mińsku było stowarzyszenie Nowe Spojrzenie, które w tej inicjatywie wsparła poseł Teresa Wargocka. Uroczystości rozpoczęły się na cmentarzu przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki, gdzie został odczytany fragment jego kazania wygłoszonego na niecałe pięć miesięcy przed tragiczną śmiercią, w którym zauważał m. in., że w dużej mierze sami jesteśmy winni swojego zniewolenia, gdy ze strachu albo wygodnictwa akceptujemy zło, a nawet głosujemy na mechanizmy jego działania. Następnie w starym kościele została odprawiona msza z udziałem harcerzy, podczas której ideały pojednania w czyn wcielali Tomasz Płochocki i Janusz Wróblewski wspólnie podający wezwania w modlitwie powszechnej.
Ostatnia część nastąpiła w pałacowym amfiteatrze, gdzie na dobry początek zagrała orkiestra kameralna z MSzA pod dyrekcją Macieja Domagały, a młodzi z NS rozdawali wśród parkowej publiczności pamiątkowe karty z bibuły wydrukowane na oryginalnym powielaczu z tamtych czasów oraz dzielili się z nią chlebem, którego kawałek każdy mógł oderwać z ogromnego bochna.
A ponieważ rocznica porozumień łączy się z rocznicą wybuchu wojny – jest nie tylko bliska w czasie, ale stanowi jak gdyby jej szczęśliwe dopełnienie – organizatorzy dali temu wyraz poprzez pokaz multimedialny.
O tym zaś czym tak naprawdę jest Solidarność i wolność mówili zaproszeni goście – Barbara Kamińska pseudonim Krystyna, jedna z dowódców struktur wojskowych obwodu Mewa-Kamień i Zbigniew Szubiński, ordynator pediatrii mińskiego szpitala oraz aktywny działacz Solidarności.
Kamińska podziękowała wszystkim kombatantom walki o wolność, która – jak przypomniała – w gruncie rzeczy rozciąga się na wiele okresów historycznych. Jednak najbardziej poruszające – przede wszystkim swoim optymizmem i jasnym patrzeniem ku przyszłości – było wystąpienie Szubińskiego.
Stwierdził on, że z chwilą powstania Solidarności przeżył drugą młodość i od pierwszego wejrzenia zakochał się w ideałach tego ruchu, do którego namiętny afekt wbrew rozczarowaniom obserwatorów współczesnej sceny politycznej trwa u niego do dziś. Żartobliwie nazywa siebie fanatykiem tej organizacji. Podkreślił ponadto, iż to właśnie dzięki Polakom termin „solidarność” przestał w świecie funkcjonować jako jeszcze jedno ze słów, a stał się humanistycznym symbolem walki o prawa człowieka oraz – co tu kryć – eksportowym znakiem naszego kraju.
Szkoda, że w tamtych czasach jedynym lekarstwem na entuzjazm była Rakowiecka. Ale dziś – również dzięki takim optymistom jak Zbigniew Szubiński – już nikt nie zabrania się cieszyć, toteż emanując promiennym uśmiechem zachęcił wszystkich do zabawy. A tę zapewnili Skazani na Bluesa – jak zawsze pełni młodzieńczej dezynwoltury i nietuzinkowych pomysłów.

Numer: 2009 36   Autor: Marcin Królik



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *