Pałac wystawowy

Ze względu na tragiczną śmierć Krzysztofa Karolkowskiego wernisaż najnowszej pałacowej wystawy, który odbył się w czwartek 23 kwietnia, miał tonację ściszoną – nie było oprawy muzycznej ani gwaru, do jakiego przywykli stali bywalcy galerii, a z nastrojem smutku doskonale współbrzmiało 20 refleksyjnych olejnych pejzaży bohatera popołudnia, Dariusza Gumowskiego

Dzikość Narwi

Pałac wystawowy / Dzikość Narwi

Dyrektor Markowska ujawniła, że ona i Gumowski są starymi znajomymi. Długo się nie widzieli, a jego prace wypatrzyła kiedyś przypadkiem w internecie. Na to, by móc pokazać je w Mińsku pochodzący z Łap w dorzeczu Narwi artysta musiał jednak czekać blisko trzy lata. Sylwetkę malarza przybliżyła pełniąca funkcje komisarza wystawy Joanna Wilczak.
Jest absolwentem liceum plastycznego w Supraślu oraz instytutu wychowania artystycznego UMCS w Lublinie, gdzie studiował grafikę. Był stypendystą ministra kultury, zaś obok uprawiania twórczości czynnie działa również na polu propagowania sztuki – jest między innymi założycielem „Galerii Narwiańskiej” we wsi Uchowa oraz inicjatorem wielu plenerów i wystaw, jak również dużego cyklu imprez kulturalno-ekologicznych pod wspólnym hasłem „Narwiańska Jesień”.
To właśnie przyroda, a w szczególności dolina górnej Narwi, stanowi jądro jego malarskich zainteresowań. Jest to – jak powiedział – obszar wciąż dziki i nienaruszony przez nadmiar turystów, co w głównej mierze należy zawdzięczać istniejącemu tam parkowi narodowemu, który wprawdzie mocno ogranicza inwestycje, lecz zarazem ocala pierwotną surową urokliwość nadnarwiańskich terenów. Dariusz Gumowski utrwalił ją swoim pędzlem z pietyzmem i, jak zauważyła Joanna Wilczak, iście fotograficzną dokładnością.
Rzeczywiście, jego obrazy są niczym okna otwierające się przed oczami oglądającego na powłóczyste polodowcowe przestrzenie – głębokie, melancholijne, zamglone, rozświetlone wodnistymi błękitami i turkusami, bądź płomiennym oranżem, wiosennie zielone, kiedy indziej znów mroźnie zimowe. Prawie nie ma tam ludzi – oprócz Chrystusa frasobliwego tylko jakiś samotny flisak żegluje przez szklisty ogrom rzeki. Krajobraz został przez Gumowskiego podniesiony niemal do rangi ołtarza, na którym pradawnym bóstwom składa ofiarę ze swojego talentu.
Jedna ze stałych bywalczyń pałacowych wernisaży stwierdziła, że jest to pierwszy wypadek, gdy wszystkie eksponowane prace podobają się jej bez żadnych zastrzeżeń. Ktoś inny zachwycał się pełną, nasyconą kolorystyką. Byli też i tacy, dla których oleje Gumowskiego miały wartość inicjacyjną – pewna kobieta, która zdecydowała się przyjść po raz pierwszy, cieszyła się, że od razu trafiła na tak piękne widoki. Dobrze, że córka oddała mi swoje zaproszenie – podsumowała.
Nie brakowało oczywiście głosów krytycznych. Obecny na imprezie malarz, doceniając ogrom włożonej pracy i umiłowanie przez twórcę szczegółu, zwracał uwagę, że sztuka zamiast ograniczać się wyłącznie do prostego mimetycznego odwzorowywania rzeczywistości, powinna ją ulepszać, a wręcz stwarzać na nowo. Kolory też go nie zachwyciły.
Na wyrobienie własnej opinii nie ma już dużo czasu. Wystawę będzie można oglądać w pałacowej galerii tylko do czwartego maja.

Numer: 2009 18   Autor: Marcin Królik



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *