Mińsk integracyjny

Jak we wszystkich organizacjach skupiających ludzi dotkniętych podobnymi problemami, tak również i w Mazowieckim Stowarzyszeniu Na Rzecz Dzieci i Młodzieży z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym panują ciepłe i familiarne stosunki. Uwidacznia się to zwłaszcza podczas okazji takich jak wspólna wigilia. Opłatkowe spotkanie w auli GM-3 wpisało się ponadto w okrągły jubileusz powstania Stowarzyszenia

Dekada darów

Mińsk integracyjny / Dekada darów

Skrzyknęli się dziesięć lat temu. Zostali zarejestrowani w Siedlcach, ale zanim na dobre rozwinęli działalność i otrzymali wszystkie wymagane pozwolenia i dokumenty minął blisko rok. Prawdziwą inauguracją a zarazem sprawdzianem bojowym był dla nich dopiero turnus rehabilitacyjny w Iwoniczu. Sporo się przez wszystkie te lata pozmieniało – jedni przychodzili, inni odchodzili, a zarząd, który obecnie kieruje stowarzyszeniem jest już trzecim z kolei.
Jedynymi, którzy pozostali z pierwotnego składu są Maria Albrechcińska pełniąca od samego początku funkcję wolontariuszki oraz zasiadająca w zarządzie Grażyna Wiącek. To właśnie ona zebrała najwięcej laurów podczas pierwszej oficjalnej części uroczystości. W podzięce za swoje wieloletnie zaangażowanie otrzymała kwiaty i wysłuchała okolicznościowych wierszy wyrecytowanych przez podopiecznych. Poseł Teresa Wargocka również nie szczędziła pochwał podkreślając przede wszystkim szlachetność misji, jakiej podjęli się twórcy Stowarzyszenia, zaś o samej Wiącek mówiąc z przekonaniem i podziwem, że jest pełnym miłości motorem jego działania.
- To państwo jesteście całym światem dla swoich dzieci – zakończyła wzruszona parlamentarzystka, a następnie serdecznie uścisnęła panią Grażynę.
Zebrani w auli GM-3 goście wysłuchali krótkiego koncertu przygotowanego przez uczniów MSzA, na który złożyły się tradycyjne polskie kolędy i wyimki z muzyki klasycznej. Koncert poprowadziła Joanna Nowik. Można było między innymi usłyszeć Mateusza Zalewskiego grającego na trąbce i akordeonie, Dianę Wontruch ze skrzypcami, czy klarnecistę Janusza Komudę w duecie ze swoją uczennicą Izabelą Zalewską. Całość zwieńczył występ dzieci i młodzieży ze Stowarzyszenia, którzy wspólnie wykonali „Lulajże Jezuniu” i „Cichą noc”.
Wreszcie, ku radości wszystkich – także tych, którzy już dawno wyrośli z czarów – przybył święty Mikołaj z szykownymi pomocniczkami. Podczas gdy nobliwy biskup dopracowywał zaklęcie wyczarowujące prezenty, goście zasiedli do stołów, by spożyć wieczerzę. Zaś by dodatkowo pobudzić kubki smakowe, do kolacji przygrywał Dariusz Kulma ze swoim „Rozdwojeniem jaźni”. W programie oprócz wibrujących dyskretnym bluesem kompozycji samego Kulmy nie zabrakło nieśmiertelnego „Śpieszmy się kochać ludzi” ks. Twardowskiego.
Mikołajowe czary najwyraźniej się powiodły, bo podarunków było w bród. Brak śniegu również nie stanowił przeszkody w dobrej zabawie. Przecież, jak powszechnie wiadomo, magia świętych może wszystko – nawet sprawić, by w budżecie na nowy rok rada miasta przeznaczyła na Stowarzyszenie znacznie większe środki niż dotychczas.
Ale być może ten najwspanialszy cud zdarzy się dopiero wtedy, gdy podopieczni Grażyny Wiącek będą częściej widywani na ulicach – i to wcale nie od święta.

Numer: 2009 03   Autor: Marcin Królik



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *