Cegłów w żałobie

Ubiegła sobota była dla cegłowian dniem żałoby i wspomnień. Na pogrzeb wójta Lisickiego przybył prawie tysięczny orszak mieszkańców gminy, strażacy, gospodynie w ludowych strojach, prawie wszyscy wójtowie i burmistrzowie i każdy, kto go szanował za życia. Świeży grób utonął w morzu kwiatów

W pętli władzy

Podczas pożegnalnej homilii ksiądz Chyła nazwał wójta Lisickiego ofiarą służebnej władzy. W wypełnionej po brzegi świątyni jego drżący, ale dobitny głos grzmiał jak trąby jerychońskie, próbujące otworzyć sumienia. Wspominał, że widział śp. Jerzego w poniedziałek, dzień przed tragedią. Był smutny, wręcz przygnębiony, a kiedy go pocieszał, ten rzekł: - Jeszcze przeze mnie będziecie płakać. Miał rację, zapłakali wszyscy, nawet prześmiewcy, bo wrogów Lisicki nie miał. Taki to już spolegliwy i cierpiętniczy charakter człowieka.

Wasz wójt stał się męczennikiem społeczeństwa, bo poświęcił się bez reszty służbie ludziom i ona go uśmierciła – ogłosił sprzed ołtarza proboszcz Chyła. Namawiał też zgromadzonych wokół trumny, by oceniali człowieka po całym jego życiu. Wszyscy doskonale rozumieli to przesłanie, bo na temat śmierci Lisickiego krążyły po Cegłowie i okolicach różne informacje, z samobójstwem włącznie. Jednak mało kto wierzył, że tak sprawiedliwy i bogobojny człowiek mógł się targnąć na własne życie. Miał dopiero 57 lat.
Gdy początek żałobnego konduktu z trumną i rodziną zmarłego doszedł do bram cmentarza, ostatni uczestnicy byli jeszcze po drugiej stronie torów. Akurat przejeżdżały dwa pociągi, skutecznie hamując przemarsz. Wystarczyłaby chwila nieuwagi, ale na szczęście wszyscy żałobnicy doszli bez szwanku na miejsce pochówku, zajmując całą południową część cmentarza. Ksiądz Bajurski z Kiczek żegna wójta jak dobrego, wrażliwego i mądrego człowieka, przewodnicząca Teodora Wójcik przypomina jego spolegliwość i woła: - Panie wójcie, tyle jeszcze mieliśmy planów; za wcześnie ta śmierć, za wcześnie.
Ludzie pochlipują, wyciągają chusteczki, chowają oczy przed piekącym słońcem... Barbara Wilk z Mieni widziała się z wójtem tuż przed śmiercią. Nie chciał się uśmiechnąć, ale w końcu uległ. Starosta Czesław Mroczek rozmawiał z nim podczas spotkań w Mrozach. Dyskutowali o planach inwestycyjnych, o wspólnych przedsięwzięciach, o spotkaniach.
- Nie tak się umawialiśmy, nie tak, panie wójcie! – wypominał Czesław Jerzemu, a słowa niemal mu ugrzęzły w ściśniętym gardle.
I chyba nikt by już w tej chwili nic nie mógł powiedzieć, ale Krzysztof Janas musiał – w imieniu zbolałej żony, córki, syna i brata zmarłego. Podziękował za tak liczne przybycie, a ostatnie zdanie, że nie będzie mówił o złych sprawach, przeciął jęk trąbki. Wszyscy znieruchomieli, jakby przykuci do kawałka cmentarnej ziemi. Gdzieś na południu zagrzmiało, zerwał się wiatr i wysuszył tysiące oczu.

Kto na wójta?
We wtorek 12 lipca cegłowscy radni podjęli uchwałę o wygaśnięciu mandatu wójta Jerzego Lisickiego. Na jej podstawie wojewoda wyznaczy do Cegłowa komisarza, a w ciągu 60 dni – wybory nowego wójta. Na razie gminą rządzi, ale tylko w ramach swoich uprawnień, sekretarz Kazimierz Prochenka. Wicewójt Janina Olszewska wyjechała i już nie wróci. Poczuła się odwołana wraz ze śmiercią swego pryncypała. Niektórzy całe zło przypisują właśnie jej – wójcinie – jak ją pieszczotliwie nazywali przeciwnicy. Przesada? Być może. Krzysztof Janas, promotor nowej władzy w Cegłowie na pewno jest daleki od takich ocen. Sekretarz Prochenka ubolewa, że zabrakło czasu, by podnieść wójta na duchu, choć przekonywał go codziennie, że gminie nic nie grozi. I nie groziło, choć Walas z Trzeciakiem nikogo nie oszczędzali, mówiąc wprost o tym, co ludzie powinni wiedzieć i rozumieć. A wielu nie rozumiało, jak mający wciąż poczucie krzywdy Jan Broda, były dyrektor cegłowskich szkół.
Oskarżenia, żale i opinie można mnożyć w nieskończoność, ale to dziś już kwestia sumień i odpowiedzialności za słowa i czyny. Wójt nie wytrzymał presji, ale przecież zdawał sobie sprawę, że publiczny urząd to również krytyka, której trzeba sprostać. Kto zaryzykuje przejąć władzę za dwa miesiące? Wbrew pozorom kandydatów na pewno nie zabraknie, a niektórym nawet bardzo się śpieszy. Wójt Lisicki doskonale o tym wiedział i... wcześniej ustąpił miejsca następcy. Pomylił się tylko co do łez. Panie Jurku, nie płaczemy przez ciebie, a za tobą, za twoim mądrym dowcipem i ciepłymi, delikatnymi oczami. Niech ci Bóg wybaczy, że nie potrafiłeś – jak twój patron – pokonać ziemskiego smoka.

Numer: 2005 29   Autor: J. Zbigniew Piątkowski





Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *