Jest polonistą i dziennikarzem, a od czterech lat dyrektorem domu kultury w Okuniewie. Zdecydował o tym przypadek. Otóż kiedy zwycięzca ogłoszonego przez samorząd konkursu zrezygnował ze stanowiska, rada miasta powołała Piotra Siłę - kandydata samej burmistrz Jolanty Damasiewicz. Jak korzystny był to wybór, wiedzą wszyscy, którzy śledzą rozwój kulturalny podwarszawskich miejscowości. Dawniej martwa placówka przeistoczyła się w najprężniej działający ośrodek kultury w okolicy
Siła kultury

- Kierujesz działalnością dwóch placówek, odpowiadasz za ich wizerunek, rozwój, a jednocześnie prowadzisz zajęcia, imprezy, witasz gości, zagadujesz ich, na stronie domu kultury można cię zobaczyć w zabawnym kowbojskim kapeluszu. Jak określiłbyś swoją osobowość – dyrektor czy animator kultury?
- Cóż, jak słusznie zauważyłaś, nie mam stylu gabinetowo-przyjmującego. Ciężko spotkać mnie na miejscu, choć staram się pozostawać do dyspozycji mieszkańców, żeby każdy, kto wpadnie na jakiś pomysł, mógł mi go przekazać. Ja jestem animatorem kultury, a ściślej – jej menadżerem.
- Udaje ci się dotrzeć do wielu znanych postaci świata artystycznego - Katarzyna Łaniewska, Stanisław Górka, Jarosław Kilian, Ernest Bryll - to tylko niektóre z nazwisk. Powiedz, jak ty to robisz?
- Mam wielu przyjaciół, także wśród artystów. Z drugiej strony nasza placówka jest teraz na tyle znana, że często sami artyści zabiegają o nas. Na początku korzystałem z różnych kontaktów dziennikarskich. Staram się być menadżerem kultury, wiele załatwiam, negocjuję.
- To tylko krok do działalności korporacyjnej. Nie myślałeś nigdy o tym, żeby pracować jako menadżer w firmie?
- Dostaję od czasu do czasu takie propozycje, ale ja mam inny sposób na życie. Wolę nieść ludziom radość, być blisko sztuki. Moja żona ona mówi, że jestem trochę przedwojenny i chyba ma rację.
- Na waszej stronie można przeczytać, że rocznie odbywa się tu ponad 50 koncertów – to sporo jak na tak małą miejscowość. A parę miesięcy temu otrzymałeś nagrodę...
- To wyróżnienie od fundacji norweskiej dla samorządowego lidera zarządzania w dziedzinie kultury za projekt Teatr im. K.I. Gałczyńskiego w Michałowie, odebraliśmy ją z panią burmistrz podczas ogólnopolskiej konferencji w Poznaniu. Byliśmy jedynym ośrodkiem z Mazowsza, który zakwalifikował się do finału. To wyróżnienie.
- Gałczyński występuje w twojej działalności, nie tylko w nazwie teatru. Co roku w Okuniewie przyznajesz tytuł „Przyjaciel Gałczyńskiego”. Działa fundacja, którą założyłeś wraz z kilkoma wybitnymi postaciami jak, Kira Gałczyńska, Stanisław Górka, Marta Lipińska... To chyba nie przypadek?
- Postać Gałczyńskiego towarzyszy mi jeszcze od czasów studiów. Osoby, których nazwiska wymieniłaś to ludzie, którzy też w swoim życiu wielokrotnie się z nim stykali. A tytuł przyznawany jest zasłużonym dla Domu Kultury przez Klub Przyjaciół Poezji K.I. Gałczyńskiego, który powstał w Okuniewie dwa lata temu.
- Dostrzegliście potrzebę promowania twórczości Gałczyńskiego?
- Gałczyński nigdy nie wymagał promocji, niewątpliwie jednak wymaga opieki. Zdaliśmy sobie też sprawę, że to, co się dzieje jeśli chodzi o młodzież, jej poczucie piękna, jest niepokojące. Fundacja ma wskazywać, co warto czytać, na co chodzić do teatru.
- Adresatem twojej działalności jest więc młodzież. Czy tylko ona?
- Oczywiście nie, bo zależy mi na tym, aby w ofertach domu kultury i fundacji każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Dlatego imprezy, które się tam odbywają, są bardzo zróżnicowane. Na przykład zeszłoroczne „Okuniewskie granie” to był muzyczny misz-masz: i tango, i operetka, i rock.
- Coś na zasadzie szwedzkiego stołu, z którego można posmakować różnych potraw, zanim stwierdzi się, która z nich jest najlepsza?
- Tak, mam taką zasadę, że nie przenoszę swoich osobistych upodobań na działalność domu kultury. Jeśli chcę sam czegoś doświadczyć, idę do teatru lub na koncert. Ludziom staram się pokazywać to, co jest potrzebne im a nie mnie.
- A co jest potrzebne mieszkańcom Okuniewa
i Michałowa?
- Rozrywka, a ja wierzę, że rozrywka kulturalna na nieco wyższym poziomie niż Doda czy Mandaryna. Staram się też wykraczać poza granice sztuki. W klubie seniora proponujemy na przykład cykl spotkań z ekspertami z różnych dziedzin: psychologiem, lekarzem, może trenerem lub zielarzem.
- Jakie masz plany w związku z dalszą działalnością kulturalną?
- Jeśli chodzi o dom kultury, to głównym celem jest rozwinięcie działalności teatru w Michałowie. Priorytetem natomiast jeśli chodzi o fundację, jest stworzenie stałej wystawy poświęconej poecie w kamienicy przy Alei Róż 6, gdzie mieszkał i tworzył Gałczyński.
- Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.
Numer: 2008 12 Autor: Pytała - Wioletta Wysocka
Komentarze
DODAJ KOMENTARZ