W Osinach

Podążając śladami wielkopostnej zadumy, tym razem zatrzymujemy się w osińskim Karmelu. Przed czterema laty nakreśliliśmy niezwykłe okoliczności, w jakich powstał ów zakątek ciszy i modlitwy oraz przedstawiliśmy portret człowieka, dzięki któremu stało się to możliwe. Teraz, jako że wkrótce będziemy obchodzić siódmą rocznicę obecności sióstr w naszym powiecie, chcemy skupić się na samym klasztorze i jego życiu

Za niebiańską kratą

W Osinach / Za niebiańską kratą Monaster zamieszkują Karmelitanki Bose. Należące do tego ściśle kontemplacyjnego zgromadzenia mniszki noszą brązowe habity z narzuconymi na pierś szkaplerzami i całe doczesne życie spędzają zamknięte w odosobnionej od świata zewnętrznego klauzurze. Kompleks klasztorny mieści się przy ulicy św. Józefa, której nazwa nie jest przypadkowa, bowiem św. Józef uchodzi powszechnie za świętego karmelitańskiego, odkąd św. Teresa z Avilli modliła się za jego wstawiennictwem o swoje uzdrowienie i została wysłuchana. To właśnie w dowód wdzięczności pierwszy założony przez siebie klasztor w Avilli oddała pod jego patronat.
W momencie swego powstania Karmel w Osinach był najmłodszym z dwudziestu pięciu istniejących wówczas w naszym kraju domów tego zgromadzenia oraz pierwszym samodzielnym w diecezji warszawsko-praskiej. Erygowano go na mocy dekretu wydanego przez Stolicę Apostolską 8 grudnia 2001 roku. Z chwilą ogłoszenia dekretu klasztor oderwał się od macierzystego domu na warszawskiej Woli. Zbudowano go wedle stylistyki nawiązującej do tradycji romańskiej wzbogaconej jednak o elementy świadczące o związkach budowli ze współczesnością. W gotowym już klasztorze razem z przeoryszą i mistrzynią nowicjatu w sumie zamieszkało trzynaście sióstr.
Ich codzienność to umartwienie, dużo milczenia, jeszcze więcej modlitwy i praca, której zawsze jest po łokcie. Muszą się starać, aby być samowystarczalne. Uprawiają więc ogród, który w znacznej części zaspokaja ich potrzeby żywieniowe, sprzątają, gotują, piorą. Klasztorna kasa niestety często świeci pustkami, w związku z czym zdarza się, że siostry marzną lub nie dojadają. Najgorzej jest w zimie, kiedy większość pieniędzy idzie na opał.
Z uwagi na surową regułę mają ograniczoną możliwość podejmowania pracy zarobkowej, lecz mimo to niewielki dochód przynoszą im zlecenia takie jak wykonywanie figurek z gipsu i wosku, szycie szat liturgicznych czy haftowanie. Poza tym zmuszone są liczyć na dobroć ludzi wpłacających skromne najczęściej datki na intencje mszalne lub dzielących się wdowim groszem podczas kwest. Takich jak ta zorganizowana rok temu w kościele Narodzenia Najświętszej Maryi Panny podczas koncertu Antoniny Krzysztoń. Mimo tych wszystkich piętrzących się trudności, obcując z nimi ma się poczucie, że życie, jakie sobie wybrały, naprawdę im odpowiada, że są w nim spełnione.
- Jestem tutaj szczęśliwa – wyznaje siostra Katarzyna od Najświętszej Eucharystii, pierwsza z nowicjuszek, która w grudniu 2003 roku złożyła w klasztornej kaplicy Profesję Wieczystą. – Jestem szczęśliwa i radosna, bo wiem, że przyprowadziła mnie tu opiekuńcza ręka Boga. Ta radość mimo monotonii dnia codziennego wcale mnie nie opuszcza. Nie wolno nam wychodzić poza teren klasztoru, toteż nasze kontakty ze światem zewnętrznym są bardzo ograniczone. Nie jesteśmy oczywiście całkiem odcięte od informacji. Wolno nam czytać jedno czasopismo katolickie i oglądać jeden serwis informacyjny w telewizji. Poza tym jest rozmównica. To też doskonałe źródło wiadomości.
Oddzielenie od zgiełku z pewnością pomaga w kontemplowaniu Boga. Swoją cichą modlitwą obejmują cały świat, a w szczególności kapłanów i teologów. Mimo ściśle eremickiego charakteru swego domu i obecności masywnej metalowej kraty, która zawsze odgradza je od innych ludzi, nie zamykają się na odwiedziny z zewnątrz. Każdej niedzieli podczas mszy o godzinie 7.30 klasztorną kaplicę zapełnia garstka wiernych z Osin i Mińska. Kapłani i świeccy przyjeżdżają tu na rekolekcje i dni skupienia. Spora grupa gości spędziła tam na adoracji tegorocznego Sylwestra oraz powitała Nowy Rok.
Po kilku latach przynależności kanonicznej do parafii Najświętszej Marii Panny klasztor przeszedł pod kuratelę kościoła garnizonowego pod wezwaniem św. Michała Archanioła.

Numer: 2008 09   Autor: Marcin Królik



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *