Mińsk charytatywny

Przedświąteczne niedziele u Maryi Panny przebiegają pod znakiem kiermaszy charytatywnych. Ich organizatorem jest raczkujący jeszcze parafialny zespół Caritas, którym od chwili powstania opiekuje się ks. Konrad Hasior. Zarówno dochód ze sprzedaży, jak i ofiary zbierane na tacę podczas wszystkich tegorocznych rorat zostaną przeznaczone na świąteczne paczki

Raczki ks. Hasiora

Mińsk charytatywny / Raczki  ks. Hasiora Stoiska pojawiają się przed kościołem zaraz po pierwszej mszy. Oprócz tradycyjnych świec Caritas, które każdego roku idą jak przysłowiowa woda, można tam znaleźć również ozdoby świąteczne – świece zapachowe, wykonane przez harcerzy z lokalnego hufca ZHP, aniołki robione ręcznie przez młodzież oraz związane z naszą Caritas rodziny. Kubki przyjechały z Warszawy, a pocztówki z Lubartowa. Sprzedażą, oprócz członków parafialnego zespołu Caritas, zajmują się również nie związani bezpośrednio z jego działalnością młodzi ochotnicy oraz harcerze. Zainteresowanie jest spore – zazwyczaj około 13.00 większość towaru zostaje już rozprowadzona.
Zaczęło się od grupy charytatywnej, którą od trzydziestu lat prowadziła siostra Krystyna. Grupa ta zajmowała się apostolstwem chorych oraz przygotowywaniem paczek świątecznych, do których produkty, za pieniądze wyasygnowane przez księdza proboszcza, kupowali po niższych cenach w kilku zaprzyjaźnionych sklepach. Jej członkinie jednak stopniowo wymierały bądź były zbyt posunięte w latach, by dalej zajmować się dobroczynnością, toteż ks. Konrad, który właśnie przybył do parafii i objął nad nimi pieczę duszpasterską, został poproszony o odmłodzenie szeregów. Zespół zawiązał się 16 czerwca 2007 roku, a ks. Konrad został przez ks. proboszcza Dariusza Wolickiego upoważniony do pełnienia w jego imieniu funkcji przewodniczącego. W struktury Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej zostali oficjalnie włączeni 21 września aktem powołania sygnowanym przez dyrektora ks. Krzysztofa Ukleję.
Obecni członkowie zostali nimi po kilkumiesięcznej formacji. Zaczynali w dziewiątkę, lecz do końca dotrwało pięcioro. - Ci, którzy odpadli, nie zostali odrzuceni, lecz odeszli sami – wyjaśnia ks. Konrad.
- Jak wygląda taka formacja?
- Najpierw był wyjazdowy dzień skupienia, potem regularne spotkania i prośba o przeczytanie adhortacji papieża Benedykta XVI „Sacramentum Caritatis” oraz jego książki „Jezus z Nazaretu”. To w zasadzie wszystko.
Spotykają się w salce na parterze plebanii raz w miesiącu po wtorkowej mszy wieczornej. Ponadto każdego piątku od 16.00 do 18.00 jeden z wolontariuszy pełni dyżur, na który mogą przyjść zarówno potrzebujący, jak i chcący zgłosić gotowość do pomocy bądź coś ofiarować. Teraz w okresie przedświątecznym najwięcej osób liczy na paczki żywnościowe, ale zdarzają się starsi bądź schorowani, którzy proszą o pomoc w codziennych czynnościach, takich jak przyniesienie wody, narąbanie drzewa, posprzątanie lub zrobienie zakupów. Ofiarodawcy najczęściej przynoszą odzież, lecz również zabawki, słodycze dla dzieci; niekiedy zaś ofiarują udzielanie bezpłatnych korepetycji lub zgłaszają chęć urządzenia zbiórki we własnym zakresie, na przykład w swoim bloku.
Z obserwacji wolontariuszy wynika, że liczba chętnych do pomagania jest większa niż oczekujących pomocy, co – jak wyjaśniają – nie oznacza braku potrzebujących, lecz niekiedy może wiązać się z ich wstydem, by o pomoc poprosić. Najwięcej zgłasza się młodzieży. Mile widziana jest każda inicjatywa i każda para rąk. Najdotkliwszy problem stanowi brak odpowiedniego pomieszczenia do składowania licznych darów. Wolontariusze chcieliby więc za pośrednictwem naszego tygodnika zaapelować do wszystkich osób dobrej woli o udostępnienie takiego pomieszczenia – może to być garaż, piwnica lub jakikolwiek inny lokal nadający się na magazyn. Na razie wszystkie paczki gromadzone są w pustym pokoju na plebanii, który udostępnił ks. proboszcz, lecz jest on zbyt mały w stosunku do potrzeb. A jakie są plany na przyszłość? Przede wszystkim program stypendialny dla mińskiej młodzieży. Znacznie lepiej i rozsądniej jest inwestować w przyszłość niż jedynie zaspokajać doraźne bieżące potrzeby. Ponadto program kompensacyjny dla ludzi starszych, którzy – jak ujmuje ks. Konrad – budowali nasz kraj, a teraz nie mają z czego żyć. - Coś trzeba z tym zrobić – mówi z naciskiem rzutki kapłan. Życzymy powodzenia.

Numer: 2007 51   Autor: Marcin Królik



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *