Mińsk Mazowiecki ekstremalny

- Mińsk Mazowiecki jest dużym i kreatywnym miastem, w którym dużą rolę przykłada się do rozwoju sportów i rekreacji. Dowodem na to jest budowa skateparku, a obecnie lodowiska z basenem. Jednakże niezauważana pozostaje jedna dziedzina sportu, w którym młodzi mińszczanie mają duże osiągnięcia i są znani w całym kraju. Mowa tu o ekstremalnych rowerzystach, którzy nie uzyskują od kilku lat żadnego poparcia w swych dążeniach do budowy toru – skarżą się fani tego widowiskowego sportu

Ptaki na rowerach

Mińsk Mazowiecki ekstremalny / Ptaki na rowerach

W Mińsku Mazowieckim i okolicach nie ma dobrych miejsc, gdzie można by było rozwijać rowerową akrobatykę. Wszystkie trasy, jakie zbudowano, powstawały tylko i wyłącznie przy pomocy szpadli. Powstawały na cudzym terenie, więc były szybko dewastowane, a nawet niszczone. A o basenie z gąbkami, w którym mogliby ćwiczyć salta, mogą tylko pomarzyć.
Budując taki tor, miasto może liczyć nie tylko na satysfakcję z pomocy zawodnikom, lecz także na duży rozgłos na skalę Polski. Już takiej promocji doświadczają takie miasta, jak Milanówek czy Wołomin. Tam dzięki zbudowaniu takich miejsc władze zyskały bardzo dobrą reputację w środowisku rowerzystów, które wbrew pozorom, jest naprawdę bardzo liczne. Budowa toru to również dobra alternatywa dla młodych ludzi, którzy znaleźliby pasję. Zamiast przesiadywać w parku z piwem albo pod blokami, jeździliby na rowerach i doskonalili umiejętności akrobatyczne.
- Wbrew wszystkim przeciwnościom jednak próbujemy swoich sil w różnych zawodach organizowanych w Warszawie i okolicach – mówią mińscy cykliści ekstremalni.
Mają dość imponujące osiągnięcia. To m.in. 4. miejsce Bartosza Stańskiego w 2004 roku na mistrzostwach Polski w Milanówku, 6. miejsce na zawodach Superligi Kazoory 2007, które odbyły się 19 maja, Damiana Suleja (zdaje maturę w ZS-1 im. Kazimierza Wielkiego) oraz 11. miejsce Michała Olecha - ucznia II klasy w GM-3 w Mińsku, któremu pechowy pierwszy przejazd uniemożliwił zajęcie lokaty w finałowej dziesiątce na ponad stu zawodników z całej Polski.
- Do budowy toru naprawdę niepotrzebne są duże nakłady finansowe – przekonują wyczynowcy. Wystarczy kawałek terenu na uboczu miasta, trochę wywrotek ziemi oraz koparka i trzy dni pracy. A do budowy rowerowego basenu jakaś mała halka oraz darmowe strzępki gąbek, które można dostać w fabryce tapicerowanych mebli.
Jest ich na razie tylko trzech, ale na rzesze uprawiających nie trzeba będzie długo czekać. Wystarczy, by ktoś dostrzegł, że fruwanie na rowerze jest bardzo widowiskowe.

Numer: 2007 24   Autor: (jzp)





Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *