Ludzie sportu

Artur Wocial jest prężnym biznesmenem – współwłaścicielem firmy Argo, jednak żyje nie tylko pracą. W wolnych chwilach prezesuje Tygrysowi Huta Mińska, drużynie piłkarskiej, która w lidze okręgowej radzi sobie tak, jak tygrysom przystało

Wystarczy chcieć

Ludzie sportu / Wystarczy chcieć

- Co sprawiło, że zdecydował się pan rządzić w Tygrysie?
- Grałem w tej drużynie jako zawodnik, niestety zdrowie nie pozwoliło mi dalej biegać po boisku, później były wybory, zostałem w klubie jako działacz. Byłem związany z zespołem, a i ludzie, którzy tu funkcjonują, mają do mnie zaufanie i stało się tak, jak się stało.
- Co daje panu szefowanie klubowi?
- Szefowanie to za duże słowo, działamy na zasadzie wzajemnej współpracy, wspólnego działania, ale tak to jest w demokracji, ktoś musi rządzić, no i popadło na mnie. Mam satysfakcję, że mogę się porozumieć z ludźmi, pogadać i możemy coś wspólnie zrobić. Ale żadnych broń Boże nie mam korzyści z tego tytułu.
- Działanie w klubie nie koliduje z obowiązkami w firmie czy rodzinnymi?
- Trzeba mieć odpowiednie priorytety. Jest rodzina, jest firma, klub jest na trzecim miejscu, na szczęście w firmie jest nas dwóch, więc potrafimy się podzielić obowiązkami.
- Jaki cel widzi pan dla klubu? Czy gra w piłkę to ma być raczej rekreacja, takie niedzielne kopanie piłki, czy walka o wyższe ligi – może np. trzecią?
- Każdy ma aspiracje, na tym polega sport, aby walczyć o jak najwyższe lokaty, myślę jednak, że miejsce Tygrysa to jest liga okręgowa czy A-klasa, mając na względzie nasze możliwości i lokalowe, i finansowe. Biorąc pod uwagę warunki, jakie są w tej chwili na boisku i wokół niego, to i tak w porównaniu z innymi klubami źle nie wyglądamy. Nakładów pieniężnych na klub mamy bardzo mało, jesteśmy finansowani tylko i wyłącznie przez gminę Mińsk Mazowiecki, resztę środków pozyskujemy poprzez darowizny od sponsorów i ludzi dobrej woli. Natomiast wszystkie prace, jakie się odbywają na boisku, wykonują wszyscy zawodnicy i sympatycy klubu w czynie społecznym.
- Jak zmotywować ludzi do pracy społecznej?
- Wszyscy są związani z klubem od wielu lat. Wielu grających seniorów zaczynało kopać piłkę w klubie jako juniorzy. Czujemy się wszyscy związani ze sobą i z klubem. Większość osób to mieszkańcy Huty, a prace społeczne na rzecz klubu były od zawsze. Można powiedzieć, że to taka nasza tradycja i dobre chęci. Jeśli będziemy się oglądali na innych, że może ktoś nam coś zrobi, to nic nie będziemy mieli.
- Zrobiliście oświetlenie boiska, jakie inwestycje w tym roku pan planuje?
- Chcielibyśmy w tym roku dokończyć plac treningowy, aby móc swobodnie trenować, nie niszcząc płyty boiska, w dalszej perspektywie chcielibyśmy wybudować nową szatnię i pomieszczenia klubowe.
- A jakie plany sportowe ma pan na ten rok?
- Utrzymać się w lidze okręgowej, na dobrym miejscu, ale nie będziemy pchać się na awans. Mam nadzieję, że dalej będzie dobrze się układała współpraca z Mewą.
- Dziękuję za rozmowę.

Numer: 2007 06   Autor: Wysłuchał Paweł Drzewiński





Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *