W mińskim Klubie Nauczyciela

Teresa Chabiera kieruje już wiele lat pracami sekcji emerytów, którzy znaleźli przystań w mińskim Klubie Nauczyciela przy ul. Warszawskiej. Pierwsze po wakacjach spotkanie było nietypowe i niecodzienne, bo z poezją Zbigniewa Piątkowskiego

Rozstajne duchy

W mińskim Klubie Nauczyciela / Rozstajne duchy Termin spotkania na środę 6 września umówiono już przed wakacjami, ale nikt się nie spodziewał, że tego właśnie dnia zechcą się również zebrać na sesji radni powiatu mińskiego. Zbawiennym wyjściem z kłopotliwej sytuacji (poeta jest również redaktorem obsługującym powiatowe sesje) okazały się filmy – pierwszy z ubiegłorocznego Festiwalu Chleba i reportaż z promocji poezji Zbigniewa Piątkowskiego w Siedlcach, gdzie wiersze poety śpiewała Elżbieta Sieradzińska. Utrwalone na płycie DVD interpretacje to istny rarytas i aż żal, że brakuje czasu na nagranie profesjonalnej płyty, która byłaby ewenementem nie tylko na mińskim rynku wydawniczym, ale także prezentem dla miłośników poezji śpiewanej.
Zgromadzonym w klubowej sali emerytkom podobały się oba nagrania, więc przybyłemu na spotkanie organizatorowi Festiwalu Chleba obiecały uczestnictwo w niedzielnym festynie, a poecie – zbiór innych pytań niż zadane przez dziennikarkę Katolickiego Radia Podlasie. Właśnie z odtworzonego wywiadu dowiedziały się o tym, że Piątkowski zaczął pisać wiersze jako 14-latek, że wielokrotnie stawał na tytułowych rozstajach życia, by nie bez trudu wybierać jak najprostsze ścieżki do szczęścia. Marzenia nie zawsze się spełniają, nieraz trzeba wiele wycierpieć, ale właśnie ból sprawia, że potrafimy rozmawiać ze swoim Rozstajnym, że bardziej oceniamy radość, którą od Niego otrzymujemy.
Autor „Rozstajów” nie miał przed słuchaczami tajemnic, opowiadając o interesujących ich wątkach życiorysu, ale dało się odczuć, że wszyscy czekają na interpretacje wierszy. Miały być 3-4 utwory, a skończyło się na kilkunastu. Wraz z biegiem lat (liryki w tomie są ułożone chronologicznie) rozpalały się ogniki w oczach słuchaczy. Delikatne motyle ulatywały z dłoni, a gdy były już u bram szczęścia, czarodziej zamieniał je na ćmy życia. Przeniesiony na usta moment transkrypcji dopełniała prośba do Madonny, która wie i też płacze. Tylko złote łany włosów potrafiły to młodzieńcze łkanie zmienić w spokój przypiecka, piękno kolęd i modlitwę, by Rozstajny ogniem roztopił mury samotności i światłem ogarnął słabości poety.
A gdy już się wiele dopełni i zapomni, trzeba pamiętać, że nigdy nie jest za późno, by kochać i zobaczyć innego człowieka. Zawsze jest czas, by zatrzymać się przed płomieniem świecy, by On nie musiał schodzić z krzyża, abyśmy uwierzyli w przedwieczną prawdę i nie zostali przeklęci.
– Ja już mam te wiersze kilka miesięcy i muszę tutaj wyznać, że czytam je codziennie. Czytam, gdy jestem smutna i radosna, i za każdym razem wynoszę z nich nowe doznania. To nie jest łatwa poezja, bo i nasze życie też nie jest lekkie – nieoczekiwanie wyznała zgromadzonym koleżankom i poecie Scholastyka Domańska. Była to tak szczera recenzja, że aż wstrzymująca oddech, a po niej rozległy się oklaski i padły podziękowania od autora „Rozstajów”, który tego wieczora podpisał kilkanaście tomików swojej poezji.
A na koniec spotkania usłyszał, że wielu czytelników jego felietonów i artykułów nie spodziewało się takiego liryzmu spod czasami ostrego pióra. – Każdy z nas ma w sobie poezję, ale tylko nieliczni potrafią ją przelać na papier – tłumaczył Zbigniew Piątkowski tę starą jak pismo prawdę. A prawie dwie godziny z nauczycielskimi emerytami zaliczył do najmilszych w swych poetyckich peregrynacjach.
PS W środę kolejny wieczór poetycki. Tym razem lirycznie o 17.00 będzie w kałuszyńskim domu kultury. Oprócz Zbigniewa Piątkowskiego organizatorzy zaprosili Katarzynę Pawlikowską, Seweryna Olszewskiego i Andrzeja Kopczyńskiego.

Numer: 2006 38   Autor: Janko Fridayski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *