Kilka lat temu na strychu mińskiego domu znaleziono zwitek konspiracyjnych wydawnictw. Oprócz prasy z AK-owskim Biuletynem Informacyjnym było wydawnictwo dotyczące działań armii polskiej w 1939 r. Były to przedruki z prasy niemieckiej i książek, świadczące o wielkim bohaterstwie naszych żołnierzy. Strona tytułowa nie zachowała się. W porównaniu z pozostałymi drukami ta pozycja była najbardziej zniszczona - widać wielokrotnie była czytana, gdyż w jednym z rozdziałów są opisane działania niemieckiej broni pancernej pod Mińskiem Mazowieckim

Strzelał każdy krzak

Podczas kampanii wrześniowej na terenie mińskiego powiatu doszło do wielu ciężkich bitew potyczek, że wymienię tylko brawurowe działania Wołyńskiej Brygady Kawalerii pod dowództwem płk. Juliana Filipowicza (w latach 1930-35 dowódca 7. Pułku Ułanów w Mińsku) w okolicach Dębego Wielkiego. Najcięższa i zwycięska była bitwa pod Kałuszynem. Część 1. Dywizji Piechoty Legionów pod dowództwem generała dywizji Wincentego Kowalskiego zadała Niemcom ogromne straty. 13 września Nowogródzka Brygada Kawalerii, wespół z oddziałami, które dołączyły w trakcie działań wojennych, pod dowództwem generała brygady Władysława Andersa, rozpoczęła bitwę o Mińsk Mazowiecki. W ramach tej bitwy, pod Maliszewem, odbyła się jedna z pięciu szarż kawaleryjskich kampanii wrześniowej, w której 13 września wziął udział 27. Pułk Ułanów im. Króla Stefana Batorego z Nieświerza (głównie pierwszy szwadron) pod dowództwem ppłk. Józefa Pająka. Szarża załamała się pod ogniem niemieckich CKM-ów, ale ułani pieszo, w bardzo dramatycznym boju na bagnety, zdobyli Maliszew. W potyczkach pod Choszczówką i Cyganką, po kilku szturmach piechoty polskiej na bagnety, Niemcy nie wytrzymali naporu i ich kiepską sytuację uratowało dopiero niemieckie lotnictwo.
Opisaną we wstępie konspiracyjną bibułę przekazano do moich zbiorów i chciałbym przytoczyć z niej zupełnie nieznany tekst niemiecki. Wcześniej zacytuję niemiecki tygodnik „Signal” z wiosny 1944 r., gdzie wywiadu udzielił wyższy oficer Wermachtu, który uczestniczył we wszystkich kampaniach wojennych, od „Anschlussu” zaczynając. Na pytanie dziennikarza, na którym z frontów było najciężej, bez wahania odpowiedział: „Na polskim, we wrześniu 1939 r., gdzie każdy krzak, gdzie każdy kamień strzelał. Oddziały polskie przebijają się przez niemiecką dywizję pancerną na wschód od Mińska Mazowieckiego.

Oto opis walk w oryginalnej pisowni:
Prawoskrzydłowy korpus armii wschodniopruskiej, wzmocniony dywizją pancerną, po przełamaniu linji polskich nad Mławą, został skierowany na Rożan, a po sforsowaniu Narwi pod Rożanem, - na Kałuszyn, celem odcięcia odwrotu na wschód wojskom polskim z rejonu Warszawy i Modlina.
Dywizja pancerna wyprzedziła znacznie korpus i zamknęła drogi prowadzące do Mińska Mazowieckiego na wschód. Zająwszy linję zaporową, znalazła się ona w trudnym położeniu. Na próżno żołnierze pytali, gdzie jest właściwie front. Ze wszystkich kierunków padały bowiem strzały. Polacy z męstwem rozpaczy pchali się na Wschód, by znaleźć oparcie w lasach i błotach. W nocy macali po osiach marszu małymi oddziałami, za którymi posuwały się większe siły. Niemcy nie ustępowali, ale dlatego też ponieśli niemałe straty. Niejednokrotnie siedzieli już Polacy dosłownie na czołgach. Ciemność i znajomość terenu były ich sprzymierzeńcami. Jak koty podkradali się i próbowali podpalać czołgi. Ale Niemcy mieli się na baczności.
Połączenia do tyłu czołgi niemieckie nie miały. Piechota, nawet maszerując dniem i nocą, nie mogła dotrzymać kroku motorom. Motocyklista, któremu udało się przedostać z korpusu do dywizji pancernej, opowiadał o napadniętych samochodach łącznikowych, o motocyklistach zastrzelonych i leżących obok swych maszyn w rowie. Wkrótce zaalarmowano kompanię odwodową, gdyż w najbliższej wsi na zachód, Niemcy zostali zaatakowani i znajdują się w ciężkiej opresji. Ponieważ czołgi nie spotkały się z obroną przeciwpancerną, odsiecz kompanii pionierów, otoczonej przez Polaków w sąsiedniej wsi, powiodła się w ostatniej chwili i Polacy musieli się cofnąć. W drodze do następnej wsi widzą niemiecki czołg porzucony na gościńcu. Został napadnięty ubiegłej nocy, gdy wracając z warsztatu, jechał za pułkiem. Co się stało z załogą, tego nie dowiedziano się ani teraz, ani później.(...)
PS. W piątek 12 września odbędą się uroczystości 64. rocznicy walk wrześniowych pod Kałuszynem. I znowu mieszkańcy z kombatantami oddadzą hołd bohaterom z 1. Dywizji Piechoty Legionów podczas Mszy polowej i apelu poległych, a pod pomnikiem Żołnierzy Września rozkwitną białoczerwone kwiaty.

Numer: 2003 37 Autor: Mariusz Dzienio