DRODZY CZYTELNICY

Minęło sto dni rządów premiera Morawieckiego. Jest dobrze – mówią prorządowi zwolennicy dobrej zmiany. Premier się nie sprawdził – twierdzą z opozycji. Nie tylko oni, bo po ostatnich posunięciach naszej władzy wytrzymałość pisowskiego ludu została znacznie nadwerężona... By nie siać daremnej mitręgi i bawić się w wieszcza, trzeba faktów. Niektóre są wyraziste, ale wiele z nich pokrywa zmowa milczenia...

Cienia milczenia

Co wyprawia polski minister od kultury i narodowego dziedzictwa – wszyscy widzą. Nie lubi pewnych artystów i teatrów – jego prawo, ale jakim prawem Gliński pomylił polską kulturę z żydowskimi cmentarzami i muzeami. Nimi powinien zajmować się żydowski, nie polski minister. A przeprosin prezydenta Dudy za marzec 1968, wygłoszonych w imieniu Rzeczypospolitej i Polaków, nie jest w stanie zrozumieć nawet umiarkowany filosemita, a co dopiero Polak, który wewnętrzną rozgrywką PZPR ma z poważaniem godnym wypróżnienia.

I wreszcie ostatnia i chyba najbardziej druzgocąca wieść, że po sprzeciwie Ukraińców Polska wycofuje się z projektu restauracji Cmentarza Orląt Lwowskich. Dzieje się to po wypłaceniu przez ministra Glińskiego 150 milionów złotych na cmentarz żydowski w Polsce.

Takie przesuwanie granicy wytrzymałości prawicowego wyborcy nie może się skończyć dobrze. Szczególnie, że każde ustępstwo Polski spotyka się z następną prowokacją ze strony żydów. Otóż ambasadorka Izraela obwieściła światu, że takiego antysemityzmu jak w Polsce nie było i nie ma nigdzie.

A w muzeum Polin wybudowanym za pieniądze Polaków, pojawiła się skandaliczna wystawa, na której wpis Magdaleny Ogórek, zamieszczony na portalu Twitter, został pokazany jako przejaw antysemityzmu. Ogórek nie pisała nic o Żydach, ale o stalinowskich zbrodniarzach i ich dzieciach z PZPR, wcielających się w rolę moralizatorów. To obłęd spowodowany wieloletnią tresurą i zamykaniu ust każdemu, kto wspomni o stalinowskich zbrodniarzach pochodzenia żydowskiego.

Taki rozdźwięk pomiędzy patriotycznymi i momentami buńczucznymi deklaracjami PiS, a rzeczywistymi działaniami ma formę groteski. Groteską jest także program Rodziny 500+. Z jednej strony rośnie nam konsumpcja, a wraz z nią poziom dochodu narodowego. A kto traci?

Opowiadał mi jeden z pracodawców o szantażach ze strony matek, które bez wahania odchodzą z pracy z byle jakiego pretekstu. Jeszcze niedawno kupowały niezbędne produkty w najbliższych sklepikach i na zeszyt, a teraz jeżdżą do marketów, by się pokazać. Tak szybko zapomniały o swoich wybawicielach z biedy... nie mają za grosz wstydu? Może i mają, ale darmowe bogactwo tak rozpiera ich byt, że tracą świadomość.

Polski rząd prawicy popełnia błędy, ale dlatego jest nazywany dobrą zmianą, by je jak najszybciej naprawiać. Nieboszczyka nie gani się po śmierci, ale po przegranych wyborach nie będzie różowo, a może nawet kratkowo.

A kiedy padnie ostatni wiejski czy osiedlowy sklepik, kiedy wszystkie media będą tylko polskojęzyczne, obudzimy się z ręką w moczu. Może nawet nie własnym. Wtedy pomilczymy ze wstydu...

 

Numer: 12 (1068) 2018 Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *