Wzięli i napisali

Podczas konkursu czytania listów jury najwyżej oceniło Zofię Trzcińską z Woli Polskiej za list do bliskiego mężczyzny, który jest onirycznym wyznaniem miłości zakochanej, choć niekochanej od lat kobiety. Oto on, byśmy pamiętali, że wśród wszystkich stanów i uczuć najważniejsza jest miłość...

Ości miłości

Witam cię mój najdroższy! Dopiero niebo różowi się na wschodzie, to świta nowy dzień, jeszcze nie pora wstawać. Ja jednak nie kładłam się wcale i piszę do ciebie, choć mój list trafi do szuflady, jak setki innych napisanych już wcześniej. Ale powstrzymać się nie mogę, bo dziś jest taki ciężki dzień, że tęsknota, żal i ból nie dają mi spokoju. Przez tę chwilę, nim nowy dzień nastanie, nie mogę udawać, że nic się nie zmieniło, że nadal jesteśmy razem. Gdy patrzę na ciebie pogrążonego we śnie spokojnym, to czuję fizyczne cierpienie. Już nie razem przez życie, ale obok siebie. Mijamy się w każdej godzinie istnienia. Nawet jak patrzysz w moją stronę czuję jakbym była częścią nieistnienia. Jakbym niewidzialną była, jakbym nigdy dla ciebie nic nie znaczyła. A przecież jeśli nie byłoby ciebie, nie byłoby i mnie.

Mądrzy ludzie powiadają, że w każdym związku zawsze jedno kocha mocniej. To chyba prawda. Być może wiele lat temu tak było i u nas. Ty kochałeś mnie silniej, a może ja tylko w to wierzyłam. Nie bałeś się bliskości, nie bałeś się uczuć, nie bałeś się mówić, ile dla ciebie znaczę. Dałeś mi nadzieję, dałeś to uczucie, dałeś wiarę w ludzi i w świat. Na starych fotografiach, kiedy trzymasz mnie w swych silnych ramionach, widać twoje do mnie uczucie, ja jestem spełniona. Trzymasz mnie mocno, wodzisz za mną wzrokiem, jakbyś się bał, że mnie możesz stracić. Jednak wiesz, że to nigdy się nie stanie i jesteś wtedy taki spokojny i szczęśliwy. Jesteś moim jedynym kochaniem.

A dziś gdzie schowały się nasze uczucia? Czy to możliwe, byś nie pamiętał, że kiedyś żyłam dla ciebie, a ty dla mnie żyłeś? Czy to co nas połączyło nieprawdziwe było, czy nam się zdawało, czy nasze wspólne życie nic nie znaczyło? Dziś to ja kocham cię bardziej, choć to bardzo boli, choć wiem, że moje uczucie już cię nie zadowoli. Dzisiaj to ty, nasze dzieci i wnuki, to moje całe życie. I nic więcej bym nie potrzebowała, gdybym nadal ślad dawnego uczucia w twych oczach ujrzała.

Pomimo tego kocham cię. Chociaż nie, to nie miłość. To coś więcej, coś, co dzielimy razem, to — rodzina. Więc nie miej mi proszę za złe tych słów kilku skreślonych w ukryciu, bo dają mi dzisiaj duszy ukojenie... że nie jestem zupełnie sama, że mogę jeszcze czekać, na mych marzeń spełnienie. Za chwil parę zbudzisz się ze snu swego i znowu nie stanie się nic niezwykłego. Znowu będę dla ciebie żoną, choć z duszą rozdartą, choć niepocieszoną.


Twoja jedyna Tina

PS. Pamiętaj proszę, że chociaż czasami moje słowa ranią, a twoje milczenie jest bardziej wymowne niż tysiąc wykrzyczanych słów, to nie zamieniłabym żadnej chwili spędzonej z tobą, nie oddałabym żadnej minuty wspólnego życia, jakie nam jeszcze pozostały.


Numer: 4 (1060) 2018 Autor:



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *