DRODZY CZYTELNICY

Dobra zmiana prze i dociska. Czy jednak w dobrą stronę? Trzeba postawić takie pytanie, bo jeśli zmiany w sądownictwie są niezbędne i zrozumiałe, to repolonizację mediów odkłada w czasie. Zmienia zaś prawo prasowe, obarczając dziennikarzy obowiązkami jak za reżimu. Tymczasem to właśnie dziennikarze są obrażani przez protestujących niezależnie od ich wieku, poglądów i poziomu chamstwa. Władza na to pozwala, choć dziennikarz podczas pracy jest słowem i ciałem nietykalny...

Sobaka na pismaka

Od 12 grudnia br. obowiązuje nowelizacja prawa prasowego. Przepisy nakładają na dziennikarzy m.in. obowiązek informowania rozmówców o prawie do autoryzacji. Oczywiście nie chodzi tu o relacje z konferencji, spotkania czy sesji, a dosłownie cytowanej wypowiedzi z bezpośredniej rozmowy. Na szczęście terminy autoryzacji skrócone zostały do 6 godzin dla dzienników i 24 godzin dla czasopism.
Nowelizacja zakłada m.in. karę grzywny dla dziennikarza, który nie da rozmówcy możliwości autoryzacji. Dziennikarz może też odmówić wykonania  polecenia służbowego, jeśli oczekuje się od niego publikacji, która łamie zasady rzetelności, obiektywizmu i staranności zawodowej. Ponadto może nie zgodzić się na publikację materiału prasowego, jeżeli wprowadzono do niego zmiany wypaczające sens i wymowę jego wersji.

Obrażanie ludzi mediów to już kanon zachowania nie tylko ulicznic z macicami na transparentach czy kodziarzy z czerwonymi oczami.
To jeden z nich wykrzyczał reporterce TVP Info, że więcej szacunku ma dla ku**wy spod latarni, niż dla niej, bo jest sprzedajna za nic. Tamta przynajmniej bierze pieniądze...
Telewizja Polska uznała, że był to atak na dziennikarkę i zapowiedziała złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z utrudnianiem obowiązków służbowych dziennikarzowi. Ponadto stacja oznajmiła, że zapewni prawne wsparcie atakowanej dziennikarce, jeżeli  zdecyduje się ona wystąpić na drogę prawną cywilną.  I tak powinno być, tylko dlaczego NIKT podczas szkalowania nie stanął w obronie jak nie dziennikarki, to kobiety.

W naszym, lokalnym grajdołku medialnym takich ekscesów nie ma, co wcale nie znaczy, że jesteśmy wszędzie przyjmowani z radością. Swego czasu  podczas sesji w Kałuszynie klakierzy Soszyńskiego próbowali urządzić obstrukcyjną hucpę, ale szybko pomyśleli, że jednak kamera jest włączona i potem będzie wstyd.
Jeszcze dalej, choć kulturalniej, posunął się burmistrz Jaszczuk, wymieniając kilkakrotnie nazwę naszego tygodnika i nazwisko redaktora naczelnego w kontekście naszego udziału w krytyce jego poczynań.
Uznaliśmy to za promocję naszych mediów i z przekonaniem o naszej słuszności dziękowaliśmy Jaszczukowi za opiekę.
I w tym kontekście marzy mi się, by Jakubowski pokazał się przed magistratem z transparentem PO – SAMO ZŁO, bo PIS DOBREM ZWYCIĘŻAJ ma się  nijak do chamstwa i arogancji, a szczególnie gorszego sortu...

Numer: 50 (1054) 2017 Autor: Wasz Redaktor



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *