Wzięli i napisali

Maksymilian Dobrzyński mieszka w Mińsku przy ul. Okrzei i przysyła nam co jakiś czas listy opisujące bezczelne przepisy prawa i fanaberie władz. Ostatnio zdarzyła mu się przygoda w okolicach ronda na granicy miasta i gminy, a o jej efektach postanowił powiadomić mińską prokuraturę...

Rondo strachu

Był 24 listopada tego roku. Po południu wybrałem się ze swoim psem na daleki spacer w okolice Arynowa i Królewca. Chciałem uniknąć przejścia przy rondzie na obrzeżu Mińska i Stojadeł, które jest bardzo niebezpieczne z powodu wysokiego pagórka na jego środku. Zasłania on pojazdy nadjeżdżające od Warszawy, a dodatkowo większość kierowców lekceważy pieszych, którzy muszą często długo czekać, aż któryś z kierowców zjeżdżających z ronda łaskawie pozwoli pieszemu wejść na przejście. Nie oznacza to, że tak samo postąpi kierowca wjeżdżający na rondo.

Znając to rondo postanowiłem przejść na drugą stronę ulicy około 40-50 metrów przed rondem, a więc w miejscu gdzie widoczność jest dobra w obu kierunkach. Gdy ruch na chwilę ustał i nie było jakiegokolwiek zagrożenia przeszedłem na drugą stronę ulicy. Po przejściu ok. 20 metrów na chodnik wjechał policyjny samochód i gwałtownie przede mną zahamował, co narażało mnie naniebezpieczeństwo gdyby np. zawiodły hamulce. Takie zachowanie policjantów przypomina sceny z filmów dla idiotów, a nie wykonywanie obowiązków dla bezpieczeństwa obywateli za ich podatki. Zarządzono ode mnie zapłacenia mandatu. Odmówiłem oświadczając, że przejście przy rondzie jest bardzo niebezpieczne dla pieszych. Zostało ustalone, że sprawa trafi do sądu. Z „rozmowy”, która się wywiązała wynikło, że policjanci dobrze wiedzą, że jest to niebezpieczne, ale to mnie kazali zgłosić ten problem do instytucji, której nazwy nie zapamiętałem. Takie stanowisko policjantów bardzo mnie zdziwiło. Odpowiedziałem, że to ich obowiązek. Zapomniałem dodać, że psi obowiązek.

Pomimo ustalenia, że sprawa będzie skierowana do sądu, zmuszono mnie do podpisania wezwania do komendy, której się może wydaje, że jest sądem. Pismo to podpisałem tylko dlatego, żeby nie narażać dłużej mojego psa na stres, który zaczynał się niepokoić coraz dziwniejszym (aroganckim) zachowaniem policjantów.

Prosiłbym więc, żeby Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim pouczyła tych policjantów, że ich rozklekotana logika nie jest obowiązująca ani dla mnie, ani dla sądu. Na to prowokacyjne wezwanie oczywiściesię stawię, ale tylko po to, żeby poświadczyć moją obecność (tym razem bez psa) i złożyć im oświadczenie pod przysięgą, że ani ja, ani moi sąsiedzi nie mamy traktorów.

Myślę, że istnieniu państwa polskiego nie zaszkodzi sprawozdanie przez prokuraturę kwalifikacji projektanta i całej otoczki związanej z budową tego komicznego ronda. Osobiście uważam, że pieniądze, które powinny być wydane na sygnalizację świetlną „poszły” na postument przyszłego pomnika M. lub G. /tu padły pełne nazwiska – przyp. red./, albo jakiejś innej czerwonej szumowiny mającej gdzieś bezpieczeństwo obywateli nie tylko na tym rondzie, ale też w innych sprawach.

Maksymilian Dobrzyński

Od redakcji – Wszystko jasne, oprócz tych nazwisk, które nie z lęku, a przyzwoitości historycznej poddaliśmy cenzurze. Poza tym najprostsza trasa z ul. Okrzei do Królewca nie musi wodzić aż na takie pokuszenie przejścia przy tak niebezpiecznym rondzie.

Co na to sąd? Zapewne wyda wyrok zaocznie, jak to się dzieje prawie w każdej tzw. drogowej
sytuacji. No, chyba że pan Maksymilian sam się stawi i się postawi...



Numer: 50 (949) 2015 Autor:



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *