Siennica liryczna

Już sama liryka ma w swym brzmieniu moc przyciągania, a jeśli ubierzemy ją w nuty, powinna gromadzić tłumy. W Mińsku takie dziwy zdarzają się sporadycznie, a w Siennicy – co roku podczas wieczoru poezji śpiewanej, który organizatorzy zwą inspiracjami. I słusznie, bo w tym roku zmotywował do występu 17 wokalnych talentów, które pokazały jak liryczne mają struny... głosowe.

Strofy na strunach

Gdy sala gimnastyczna nie przypomina sportowej, na pewno szykuje się zjazd absolwentów lub studniówka. Niekoniecznie, bo już drugi raz zamieniła się w pub lub – jak kto woli – kawiarnię ze stolikami w płomieniach świec i menu ze świeżo parzona kawą, domowym ciastem, a nawet płynną czekoladą. Wśród gości dominowali uczestnicy biesiady ze swymi promotorami i fanami, ale wśród oddalonych stołów można było wypatrzyć wójta, radnych i siostry z domu dziecka.

Wielokrotnie narzekamy na brak scenicznej dekoracji, ale nie w Siennicy. Tu był prawie przesyt płócien i muzycznych rekwizytów wprost z miejscowego muzeum.

Kto i co zaśpiewał? Listę 17 wykonawców otworzył duet Osica-Antosiewicz piosenką Pół na pół, a po nim Kacper Kuca ocalał od zapomnienia.

Zapewne Marta Zwierz nie spodziewała się, że tak mało liryczne Miasteczko cud aż tak spodoba się publice, a jednak to właśnie ona potrafiła upoetycznić szlagier Maryli Rodowicz i wygrała konkurs. Siennicka nutka wyrzeźbiona przez Annę Jackowską była jedyną nagrodą organizatorów. Za mało, więc postanowiliśmy wyróżnić równie przekonującą Julię Buzarewicz, która w odcieniach miłości była prawdziwą kobietą.

Podobała się także Barbara Frącz, zespół Taktomy ze swymi chwilami, Sebastian Gackowski songujący o ciszy, Weronika Zagórska ze swym świerszczowym koncertem, Magdalena Kufel z Taką miłością i Mateusz Sobiepanek starający się nazwać nieznane dni.

W drugiej części wystąpiły dwa zespoły – Kreska z tylko jednym pragnieniem i Dźwiękoczułki z tańczącą wariatką, duet Szlendak-Kuca z Dumką na dwa serca, Malwina Kot, Katarzyna Pałdyna, Aleksandra Rek, Mateusz Miszczak z opowieścią o pięknej pani i Barbara Majewska z koncertem na koniecznie dwa świerszcze.

Jak widać bez Osieckiej się nie obyło, ale cieszyła także poezja Stachury, Gałczyńskiego i Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, której Pocałunki tak pięknie śpiewała Ewa Demarczyk.

Młodzi chętnie by poszli śladami kariery krakowskiego Czarnego Anioła, Marka Grechuty czy SDM. I niech idą, bo przecież mają talent i duszę. A nawet gdyby śpiewali tylko dla siebie i najbliższych, to też warto. Dlatego tak cenny jest pomysł lirycznych inspiracji, za które siennickim organizatorom należą się podziękowania. A za rok nasze media też nagrodzą najlepszych...

Numer: 48 (843) 2013 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *