DRODZY CZYTELNICY

Polityka jednych zniesmacza, a na innych działa jak narkotyk. Nie dziwmy się więc, że rządzą nami ludzie uzależnieni od kolejnych dawek pobudzaczy. One nie tylko odurzają, ale także powodują działania, których normalni ludzie się wstydzą. Ba, odruchy polityczne budzą w nich wstręt, dopóki sami nie odczują odoru politycznego ścierwa. Wtedy muszą iść na całość i... powoli stają się takim samym łajnem bez honoru.

Skazy z obrazy

Mając liczne przykłady bezpardonowej politycznej walki, wycofujemy się z każdej inicjatywy społecznej. Nawet z ideowych i racjonalnych przedsięwzięć, unikając zawczasu niepotrzebnego rozgłosu. On może się stać źródłem dodatkowych problemów, bo przecież o coś walcząc, stajemy się wrogami naszych adwersarzy. A ci bywają bezwzględni, jak nie przymierzając radny Kuć.

On to podczas ostatnich obrad komisji rewizyjnej domagał się przyjęcia stenogramu nagrań z prywatnych rozmów prowadzonych w czasie przerwy. Jakby nie rozróżniał opisowego protokołu od wiernego zapisu treści rozmów.

Taka indolencja się zdarza, ale trudno się pogodzić z próbami opresji słownej i wywierania nacisku. Szczególnie po przesłuchaniu Hanny Spodar, gdy radni dociekali, kto polecił sporządzenie stenopisu poprzednich obrad.

I co usłyszeli? Naiwne tłumaczenie, że – jak piszą w prasie – kierowniczka biura rady, mając do czynienia z tak bulwersującym nagraniem, dołożyła wszelkich starań, by dokładnie odtworzyć przebieg posiedzenia, a szczególnie owych feralnych 20 minut...

Jak można tak mijać się z prawdą... Widać, że można, nie przejmując się ani prawem karnym, ani moralnym. Dzisiaj już wszyscy wiedzą, że było inaczej, co niewątpliwie odkryje prokurator, a potwierdzi sąd.

Nie na jednej rozprawie, bo wnioski z obu stron sypią się jak z rogu obfitości. Radna Milewska pozwała dziennikarkę i władze miasta, a burmistrz jakiegoś forumowego Pawła, który zarzucił mu korupcję. Celej zaś podobno doniósł do zarządu Mazowsza, że Milewska uprawia korupcję polityczną.

Nic dziwnego, że ludzie układają na ten temat strofy. Poemantyk na przykład przestrzega burmistrza, by nie wierzył swoim poplecznikom, bo ostatecznie i tak go zdradzą - Przyciskani do muru, zamkną pewną erę, a ciebie wyrzucą jak zużytą ścierę./ Kto szybko zaczyna i mieczem wojuje / tego zniszczy „sława” i sprytniejsi wuje! Szkoda chłopa, ale sam się pchał do władzy, to niech teraz cierpi w milczeniu.

Czy podobnie się stanie z wójtem Jaszczukiem? Ten na razie jest przymierzany do rządów powiatem, który w obecnym wydaniu go złoszci. Radzi więc sięgnąć po wartościowych ludzi, którzy coś osiągnęli. Dziś niektórzy nie mają elementarnej wiedzy samorządowej. To duża nieuczciwość z ich strony, bo albo nie posiadają wiedzy, albo cynicznie okłamują ludzi w imię doraźnych interesów politycznych. Czas więc na działanie, by przywrócić wartości, które kiedyś były w tym samorządzie.

Faktem jest, że przypisywane mi liryki to nie ten poziom metafor, ale co czynić z taką oszczerczą głupotą. Można wprawdzie odkryć pomawiacza i go przykładnie ukarać, ale po co. Fraszki są niezłe, a do tego głoszą prawdę. I o nią, a nie duperele tu chodzi. Ważne jest także, by głosiciele prawdy nie stali się podobni do złoczyńców. A mogą, gdy przestaną słuchać innych i rozmawiać. To takie proste, że aż niemożliwe...

Wtedy warto poczytać strofy o miłości. Pisze je Anna Czerwińska, tegoroczna złota jubilatka. W jednym z wierszy czytamy, że... Bez ciebie noc zamienia się w wieczność/ Bądź przy mnie, kiedy zasypiać będę / Nieustannie chcę czuć twoją obecność. /Przy Tobie udręk, lęków się wyzbędę.

I czyż nie o to chodzi w naszym zestresowanym życiu...

Numer: 42 (837) 2013 Autor: WASZ REDAKTOR



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *