Rudno artystyczne - 2013

Szanowni Państwo, pragnę zaproponować Państwu współpracę w ramach zamierzenia - Mocium Panie! Waszmość Fredry lubo znana, czyli Aleksander Fredro i więcej... Tak do Rudna zapraszała artystów Monika Gawrylak. Zapraszała w imieniu swojej Fundacji dla Kultury i Rozwoju Osobistego oraz jako właścicielka zabytku, który – jak widać – nie służy tylko konsumpcji bogactwa.

Z Fredrą na udry

Stał się cud i nie padało. B ez w iększych więc przeszkód w niedzielę 14 lipca od 10.00 trwał parkowy wernisaż pół setki artystów z wystawą prac wykonanych w ciągu ostatniego roku, a rozpoczęty o 16.00 koncert zgromadził kilkoro chętnych do zaprezentowania talentów muzycznych, poetyckich i teatralnych. W głównej roli – gospodyni Monika Gawrylak śpiewająca moralitet Sojki i modlitwy Stachury, a obok niej takie głosy jak Daria Uchman, Anna Lejtner, a dodatkowo z instrumentami Bogdan Falicki, Krzysztof Nowiński i Adam Wiadrowski. Wiersze recytowała m.in. góralka z...Warszawy.

A skąd hrabia Fredro? Nie o tytuły tu chodzi, a jego 220 rocznicę urodzin, dzięki którym rok 2013 ogłoszono czasem mistrza komedii. Jeśli Fredro to... Zemsta. Nie, tym razem ze sceny rozniosły się po parku wiersze o Pawłach i Gawłach, małpach w kąpieli, a także fredrowskie fraszki i moralitety. Wszystkie cudnej urody, ale nie tak pięknej interpretacji, która wypędziła widzów sprzed sceny. Tak, Teatr Amatorski Arka Lwowska z Lubaczowa okazał się naprawdę amatorski.

Co innego wystawa fredronaliów, czyli około 60 sztuk karykatur o tematyce fredrowskiej i portret mistrza wystawiony na aukcję. Niestety, l icytacja s ię n ie udała, bo nikt nie chciał zapłacić za to dzieło ponad cenę wyjściową, czyli 300 złotych, a przypadkowy wygrany zapomniał się przedstawić.

Fredro był napoleończykiem, więc do Rudna na specjalne zaproszenie pani Moniki przyjechali rekonstruktorzy z Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Hymnu Narodowego aż z oddalonego o 400 km kaszubskiego Będominia. To trzech fizylierów z okresu Księstwa Warszawskiego z namiotem wojsk napoleońskich było pierwszą wojskową atrakcją rudziańskiego festynu, ale uwagę przyciągały także zabytkowe pojazdy i karmiące oczy dzieła rzeźbiarzy, malarzy, fotografów i rękodzielników. A wśród nich oryginał zbierający po złotówce na renowację... sławojki jako okazu ginącej kultury budownictwa drewnianego.

Organizacja tak poważnej imprezy generuje koszt około 56 tysięcy zł, a obszar, na którym działamy (powiat miński i otwocki) jest stosunkowo biedny. Z tego powodu nie możemy liczyć na pomoc finansową władz samorządowych. Wernisaż artystyczny organizowany przez naszą Fundację jest jedyną poważną imprezą kulturalną w gminie Kołbiel, jej zasięg jest jednak na całe województwo mazowieckie – napisała w zaproszeniu Monika Gawrylak. W jakim celu? Może właśnie z powodu braku władz obu powiatów i najbliższych samorządów, a może w celu podkreślenia własnych starań, by pałac w Rudnie nie stracił na swym blasku.

Stąd na zakończenie imprezy torty z logo fundacji Być Więcej , które osobiście dzieliła gospodyni i nieodparte przeczucie, że za rok znowu poczujemy się zaskoczeni. Może patronem wydarzenia, a może kolejnym wcieleniem jego organizatorki... Kto wie, ale warto czekać...

Numer: 29 (824) 2013 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *