Powiat stulatkowy

Czas nigdy się nie zatrzyma, choć są teorie, że może się zakrzywiać, a nawet przenikać. Być może dotyczą one ludzi, których się czas nie ima, a jeśli już są nim skażeni, to nie do końca. Tacy wydają się być stulatkowie, a szczególnie wiekowe dziewczyny, które marzą o wiecznej młodości zapisanej w pamięci potomnych. Taką jest bez wątpienia Marianna Jarzębska z podsiennickiej Krzywicy…

Mania do tańcowania

Urodziła się dokładnie o czternastej 14 czerwca 1919 roku w Krzywicy jako Marysia Święchówna. Tam mieszka do dzisiaj, ale od ponad 75 lat z nazwiskiem męża, który przyszedł do niej z pobliskiej Łękawicy. Urodziła mu trzy córki, a kiedy chciał jeszcze syna, powiedziała – wystarczy.
Tak więc pani Marianna urodziła i wychowała trzy córki – Halinę, Leokadię i Krystynę. Od nich ma dziewięcioro wnuków, dziewiętnaścioro prawnuków i ośmioro praprawnuków. Najmłodszy prawnuk seniorki rodu skończy w tym roku roczek, a najmłodsza praprawnuczka skończyła roczek w czerwcu.
Najpierw do stulatki wybrały się władze gminy, czyli wójt Stanisław Duszczyk i kierownik USC Elwira Cabaj. Były kwiaty, życzenia i opowieści, że Marianna i jej zmarły 30 lat temu mąż Feliks żyli w trudnych i wymagających czasach. Byli jednak bardzo pracowici i wspierali się nawzajem. W pamięci sąsiadów zachowali się jako ludzie życzliwi, weseli i niosący pomoc.
Jubilatki nie ominęły też problemy zdrowotne, ale – choć przeszła trzy poważne operacje – zachowała wszystkie zmysły. Jeszcze przed rokiem chodziła na spacery bez laski, ale naprawa biodra wymaga dzisiaj wsparcia. Jednak podczas plenerowego zjazdu rodziny wstaje więc z fotela i chce sama iść już  do domu. Nie żeby odpocząć, a zatańczyć. Nie na trawie, czy drodze, a na równej podłodze. W ten sposób choć na parę minut wróciła do lat młodości jak ta dzieweczka, która nie mogła trafić do laseczka.

Lubi opowiadać dawne historie. Wie dużo, choć całym jej życiem była rodzina i ojcowizna w Krzywicy. Dziwi się, że aż tyle osób ją odwiedziło, a do tego  niemal wszyscy z rodziny. Wielu nie zna, ale od czego jest genealogia. I tak po nitce dochodzi do kłębka licznego powinowactwa.
Z trzech córek na gospodarstwie została środkowa Lodzia. Chwali ją za opiekę i wyrozumiałość. I choć brakuje nieraz sił, tak chciałaby jeszcze do  ludzi. Ich namiastką będą nasze płyty DVD z 25 festiwali chleba i etno-kabaretów organizowanych przez fundację Mivena. Jubilatka ma jeszcze wzrok  i słuch w porządku, więc sto godzin folkloru na pewno przyniesie jej sporo wrażeń, a może i rozrywki.

Świadectwo życia pani Marianny pokazuje, że każde dobro, które okażemy, powróci do nas wtedy, kiedy będziemy tego potrzebować. Przepisem na  długowieczność na pewno jest to, że mamy wokół siebie osoby, które nas wspierają wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebujemy – konstatuje Elwira Cabaj  z siennickiego USC.
To prawda, ale ile byśmy dali za dożycie do stu, ba do 80 lat bez konieczności pomocy. Taka gratka czeka tylko nielicznych…

Numer: 26/27 (1134/1135) 2019 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *