Cyganka po cygańsku

Choć nazwa zobowiązuje, jeszcze takiej Cyganki nikt nie widział. Czas więc był najwyższy, by nie tylko opisać dzieje tej poddębskiej wsi, ale również ujawnić krążące o niej legendy. Wszystkie oczywiście z podtekstem wędrownych Romów, którzy zostawili tutaj jedną ze swych piękności. Tubylcy nie mieli wyjścia i dla niej nazwali osadę Cyganką, która od wieków ma swoją nieokiełznaną duszę…

Duszy nie skruszy

Jakie są więc prawdziwe dzieje Cyganki? Jak podaje lokalny historyk Bogdan Kuć, wieś powstała prawdopodobnie jeszcze za czasów książąt  mazowieckich, przed włączeniem Mazowsza do Korony lub wkrótce po tym, gdyż w połowie XVI wieku jest już, jak na tamte czasy, dość dużą wsią. Nazwa pochodzi od koczujących tu nad rzeczką Długą cygańskich taborów.
Mając w zanadrzu taką historię, sięgnęli do korzeni powstania Cyganki, ukazując je w spektaklu Teatru Szkolnego TABOR, pod kierunkiem Urszuli  Brzost i Moniki Piekut-Mikity. Warto je obejrzeć w naszym reportażu, bo dzieci grają wspaniale.
Akcję wypełniały cygańskie piosnki chóru szkolnego Moniki Mróz. Choreografię opracowali Elżbieta Karwowska, Bożena Wolszczak, Danuta Piotrkowicz i Marcin Sokołowski, a barwne stroje, muzyka i taniec przeniosły nas w klimat koczującego tu niegdyś ludu.
W tak duchową i duszną, bo było niemal 30 stopni ciepła, atmosferę wpisał się pokaz sokolniczy Mariusza Chróścińskiego. To właśnie w czasie, kiedy tworzyła się Cyganka, nastąpił największy rozkwit sokolnictwa w Polsce. Za czasów panowania Władysława Jagiełły łowy z sokołami stawały się coraz  bardziej popularne. Każdy uczestnik festynu mógł dotknąć drapieżnego ptaka oraz pozować z nim do pamiątkowego zdjęcia. A pokazał niemałe stadko. Był raróg stepowy – święty sokół, który zmieniał wzrokiem ludzi w dziwolągów i cudaków. Stąd porzekadło, że można patrzeć na coś jak raróg. Podziwialiśmy także jastrzębia Harrisa, sowę płomykówkę i pustułkę.
Ale największą sensację wywołał syczek krzykliwy Czesław, czyli mała sowa wschodniej Ameryki Północnej mająca uszy z piór i piękne ogromne oczy. Wszystkie ptaki pokazały maestrie latania i łowcze zdolności.

Jakby było za mało było wrażeń swoje umiejętności walki wręcz pokazali żołnierze 1. Warszawskiej Brygady Pancernej im. Tadeusza Kościuszki w Wesołej. Było stoisko strzeleckie wyposażone w trenażer Cyklop, który umożliwiał wykazanie się sokolim okiem w strzelaniu do celu.
Już na koniec przyszedł czas na popisy uczniów w występach tanecznych. Oklaskiwaliśmy tańce bułgarskie, portugalskie, tureckie i włoskie, czyli  pochodzące z krajów partnerów z projektu edukacyjnego Erasmus+. Pokazy zakończyły tańce polskie – mazur i krakowiak w strojach ludowych.
Jednak i to nie wszystko, bo w geście szacunku i uznania dla włodarza Dębskiej Ziemi, Krzysztof Kalinowski otrzymał sadzonkę dębu szypułkowego w doniczce w kształcie serca.
No a dzień wcześniej, czyli w Dniu Dziecka wybrali się do okolicznego lasu wraz z porucznikiem Łukaszem Natorskim z 1. Warszawskiej Brygady Pancernej im. Tadeusza Kościuszki w Wesołej, druhem Mariuszem Gańkiem i Młodzieżową Drużyną Strażacką OSP w Cygance. Celem eskapady było poznanie podstawowych zasad przetrwania, czyli budowali siedzibę ochronną dla zespołu, wzniecali ogień krzesiwem, pozyskiwali odżywczą wodę i dowiedzieli się, że cała siła leży w… głowie czyli mocnej psychice. To ten element jest kluczowy, aby opracować skuteczną strategię działania i rozłożyć siły, aby ją wdrożyć. To niełatwe w codziennym życiu, a co dopiero w warunkach survivalowych.

Numer: 23 (1131) 2019 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *