Powiat bez zdrowia /2/

Mińska służba zdrowia już dawno nie była w tak wielkim dole finansowym. Wciąż rośnie wielomilionowe zadłużenie, a jedynym ratunkiem wydają się zmiany systemowe zależne od decyzji politycznych na szczeblu krajowym. Jednak i w skali powiatu polityka wpływa na bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców. Szczególnie ją widać po zmianie władzy, gdy winnych szuka zarówno koalicja jak i opozycja. Wtedy każda krytyka, a nawet proste pytanie uchodzi za atak polityczny…

Prztyki polityki

Już na początku obrad komisji zdrowia pytanie zadała przewodnicząca Cichoń. Powiedziała, że posiedzenie odbywa się z udziałem prasy ponieważ wszyscy są zaniepokojeni fałszywymi informacjami na temat sytuacji SP ZOZ. Jakie to nieprawdy i kto je wypisuje? Oczywiście nasz tytuł zapewne nie przeszedłby jej przez gardło, więc dopiero na końcu wyszło na jaw, że chodziło o artykuł Klaka Martyniaka. Najpierw jednak zirytowało ją pytanie radnego Piotra Stępnia. Ten jął pytać skąd zadłużenie na 8 milionów, gdy do lipca 2018 roku wszystko grało. Przewodnicząca namawiała go, aby to pytanie kierował do poprzedniego dyrektora szpitala, ponieważ zadłużenie to nie wina Martyniaka. Wcale nie łagodził radny Marek Pachnik. Mówił, że powinni się zająć ratowaniem szpitala, a nie wytykaniem czyichś błędów, jak to zrobił Stępień. Uważa, że 9-miesięczna praca dyrektora nie podlega ocenie, ponieważ jest to za krótki okres czasu oraz że zachowanie radnego Stępnia jest nieprzyzwoite. I znowu podkręciła Cichoniowa, bo jej zdaniem w wypowiedzi opozycjonisty było zbyt dużo uderzenia personalnego, a na tym nie można się w tym momencie skupiać. Dyrektor Martyniak nie miał nic przeciwko krytyce personalnej, bo nikt nie jest przyspawany do krzesła. Są natomiast realia, jak rynkowe mechanizmy zatrudniania pracowników, ich niedobór, ustalony do uzyskania przychód, liczba pacjentów i schorowane nogi pielęgniarek. Dyskusja zeszła więc na inne, mniej polityczne obszary. Do tego stopnia, że większość szpitali ma podobne do mińskiego problemy. Ma, bo nie może odmówić ludziom leczenia. A radny Stępień stara się doszukać dziury w całym i uważa, że może nie każdy powinien zostać przyjęty. Musi, a do tego schorowanych staruszków po kilka razy, bo rodzina robi wszystko, by się ich pozbyć. Dyskutują więc o zmianie mentalności w społeczeństwie i jak bardzo jest dochodowy rynek POZ i ZOLów. No, ale rehabilitacje opanowały zakłady prywatne i NFZ nie ma już na nie pieniędzy. No i wreszcie doszło do konfrontacji z mediami. Mieliśmy prośbę, by jednak nazywać ludzi po nazwisku i nie stronic od nazw tytułów prasowych. A do dyrektora Martyniaka i radnych, by nas zapraszali na wszelkie spotkania związane z ochroną zdrowia, a szczególnie z jej brakami.

Numer: 16/17 (1124/1125) 2019 Autor: J. Zbigniew Piątkowski



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *