Ligi piłkarskie 2018/2019

Do wiosennej rundy rozgrywek przystąpiły drużyny z klasy A i już na początek kibice mogli obejrzeć lokalny klasyk, czyli starcie Jutrzenki Cegłów z Watrą Mrozy. Równie ciekawie zapowiadał się pojedynek w okręgówce, w którym Tygrys Huta Mińska podejmował Fenixa Siennica. Niestety, żadne z tych spotkań nie okazało się piłkarską ucztą na miarę oczekiwań

Smaki Jutrzenki

Piłkarską kolejkę na boiskach powiatu mińskiego rozpoczęła Victoria Sulejówek. W piątkowy wieczór podejmowała ona u siebie Olimpię Zambrów, z którą niestety nie podjęła walki na miarę swoich możliwości. Dobrze było tylko do 17 minuty, kiedy gospodarze zagrali kilka ciekawych akcji. Później goście wyszli na prowadzenie i już do końca meczu zdominowali graczy Victorii. Na początku drugiej połowy dołożyli drugie trafienie, a wynik ustalili już w doliczonym czasie gry.

Mazovia zagrała na własnym stadionie z Ząbkovią Ząbki, czyli drugą drużyną ligi. Poprzednio mińszczanie przegrali 0:2, więc teraz liczyli na rewanż. Jednak to goście wyglądali na bardziej zmotywowanych, przynajmniej w pierwszej połowie, w której byli drużyną zdecydowanie lepszą. Zabrakło im jedynie bramek. Podobnie jak Mazovii, do której należała druga część meczu. Gospodarze wypracowali sobie kilka dogodnych okazji, ale bez efektu bramkowego. Ostatecznie więc, po ładnym meczu, padł remis, który nie zadowolił żadnej z ekip.

Remisem zakończyło się też prestiżowe starcie Tygrysa z Fenixem. Na fali jest druga z wymienionych ekip, ale hucianie również prezentują dobry poziom. Kibice obejrzeli więc wyrównany mecz, w którym każda z drużyn wypracowała sobie kilka okazji bramkowych. Jednak dopiero w 50 minucie prowadzenie gospodarzom dał Omieciuch. Był to impuls dla graczy Fenixa, żeby zagrać bardziej ofensywnie. Dało to efekt w postaci bramki Maciejewskiego, ale goście nie zamierzali na tym poprzestać i atakowali dalej. Piłkarze Tygrysa zostali zepchnięci do defensywy, ale nie pozwolili rywalom na objęcie prowadzenia. Remis był więc przede wszystkim zawodem dla sienniczan, których ambicje sięgają najwyższych lokat w lidze.

Drugie z derbowych starć rozegrano w Cegłowie, gdzie Jutrzenka podejmowała mroziańską Watrę. Faworytem byli goście, którzy mają realne szanse na powrót do okręgówki. W niedzielnym meczu nie pokazali jednak niczego, co uprawniało by ich do myślenia o awansie. Całe spotkanie, które przyciągnęło sporą liczbę kibiców, okazało się bardzo wyrównane, ale nie porywające. Gol Malinowskiego z 74 minuty padł zupełnie niespodziewanie. Zawodnik Jutrzenki oddał bezpośredni strzał z rzutu wolnego, z którym bramkarz Watry zupełnie sobie nie poradził. Natomiast autorem gola z 84 minuty był Sadoch, który wykorzystał prostopadłe podanie Maja i wślizgiem umieścił futbolówkę w bramce. Tutaj ponownie nie popisał się mroziański golkiper. Nie dziwi więc pomeczowa radość cegłowian, dla których zwycięstwo z Watrą zawsze ma szczególny smak.

Numer: 14 (1122) 2019 Autor: (łk)



Komentarze

DODAJ KOMENTARZ

Wpisz nick.

Nick *

Nieprawidłowy adres e-mail.

Adres e-mail *

Wpisz treść wiadomości.

Treść wiadomości *